Wiele kobiet ma kompleksy. Ba, prawie każda, bo nawet te najbardziej atrakcyjne zawsze znajdą u siebie jakiś mankament urody. Czasem mi się wydaje, że szkoda, że kobiety nie mają kompleksów na punkcie tego co mają w głowach, bo czasami atrakcyjna piękność potrafi mieć tak pusto w głowie, że szkoda gadać. Ja też miałam kompleksy. Do czasu. Myślę, że wiele kobiet załamałoby się takim wyglądem jak mój, natomiast ja zaakceptowałam to jak wyglądam, lubię siebie taką jaką jestem i jestem szczęśliwa. Lubię nawet stanąć przed lustrem, przeglądać się jak wyglądam w różnych fryzurach czy strojach. Lubię wystroić się w krótką spódniczkę czy sukienkę w środku lata. Skąd biorą się kompleksy? A stąd, że największymi autorytetami jeśli chodzi o wygląd są dziś modelki. Wysokie, szczupłe, nawet aż za bardzo, bez niedoskonałości na twarzach, z długimi nogami i dużymi piersiami. To są ideały i przykłady dla innych kobiet, które zaczynają mieć kompleksy, bo stając przed lustrem widzą grube uda, małe piersi i wałek na brzuchu. Oto najczęstsze kompleksy kobiet, które ja u siebie cenię i dlaczego.
1. Niski wzrost
Często kobiety mające poniżej 170 cm wzrostu zaczynają mieć z tego powodu kompleksy. Głównie z obawy, że są za niskie dla mężczyzn, bo, nie oszukujmy się, niewielu jest mężczyzn mających poniżej 170 cm wzrostu. Można znaleźć kilka minusów bycia niskim, ale ja się na tym nie zamierzam skupiać. Ja mam 153 cm wzrostu i jakoś nie mam z tego powodu kompleksów. Przeciwnie! Lubię mój wzrost! Dla mnie całkiem zabawne jest to skakanie po krzesłach i stołach, żeby coś dosięgnąć. No i mam satysfakcję, że sobie potrafię poradzić, bo nie jestem typem żebrzącym o pomoc. A jaką uciechę mam w busie kiedy ktoś „pół metra” ode mnie wyższy stoi zgarbiony z głową opartą o sufit, a ja stoję normalnie, prościutko i wygodnie. 😉
2. Waga za wysoka lub za niska
Jedno i drugie wpędza kobiety w kompleksy, bo jak gruba i do tego niska to kulka, pączek, a jak wyższa to i wyższe loty w przezwiskach, po słonie i hipopotamy. Z drugiej strony jak się za mało waży to znowu wszyscy myślą, że taka ma anoreksję od razu, a że patyczak, szkielet itp. Tak źle i tak niedobrze. Ja przy niskim wzroście jestem bardzo szczupła. Ludzie nie stronią od niemiłych komentarzy, ale się nie przejmuję, bo po prostu mi dobrze z moim wyglądem. Wiem, że niskie osoby często mają problem z utrzymaniem wagi na odpowiednim poziomie, a dodatkowe kilogramy po nich od razu widać, więc cieszę się moim ektomorfizmem czyli tym, że mogę dużo jeść i co tylko chcę, a specjalnie nie przytyję. Chociaż… mierzyłam spódniczkę, w której broniłam dwa lata temu pracy magisterskiej i nie pamiętam, żeby wtedy była tak ciasna!
3. Małe piersi
To chyba najgorszy kompleks kobiet. Dlaczego? Bo faceci oglądają się tylko za wielkimi balonami. Ja mam małe piersi i jestem z tego zadowolona. Dlaczego?
– po pierwsze przynajmniej są proporcjonalne do mojego ogólnego, drobnego wyglądu
– mogę skakać, tańczyć ulubioną zumbę, ćwiczyć i nic mi nie podskakuje i niepotrzebnie nie obciąża
– małe piersi nie obciążają kręgosłupa
– małe piersi na starość nie obwisną i nie będą mnie ściągać do dołu swoim ciężarem i powodować mojego garbienia się
I tak można by wymieniać. Tak więc, wielkopiersiaste zastanówcie się czy lepiej na starość chodzić wyprostowaną nawet jeśli małe piersi będą troszkę wisieć, czy jeździć cycami po ziemi i marzyć chociażby o taczkach, żeby kręgosłup mniej bolał.
4. Krótkie nogi, krzywe nogi
Każdy facet lubi długie nogi, więc niskie kobiety, które automatycznie mają krótsze nogi mają z tego powodu kompleksy. Ja w dzieciństwie musiałam brać analog hormonu wzrostu, bo inaczej nie urosłabym nawet tyle ile mam. Analog powoduje jednak głównie wzrost kości długich czyli rąk i nóg. A że powinnam była wtedy ćwiczyć, a nie ćwiczyłam to ręce i nogi mam dość długie i chude, a nogi trochę krzywe. Jednak ja sama na to uwagi nie zwracam, bo bym mogła się załamać, a po co mi wpadać w doły.
5. Twarz
Twarz jest głównym elementem wyglądu. Na niej w końcu skupiają się wszyscy oceniając wygląd drugiego człowieka, nawet faceci mimo, że wolą pogapić się na wielkie piersi. Kobiety często wstydzą się tego, że muszą nosić okulary, że mają niedoskonałości na twarzy, że nos krzywy czy za duży, oczy nie takie, worki pod oczami itp. Przykrywają twarze toną tapety zmieniając wygląd nie do poznania. I po co? Natury nijak nie oszukasz. Ja bardzo cenię sobie naturalność. Na szczęście mam dość ładną cerę, ale zdarzają mi się przed okresem, na szczęście tylko pojedyncze, bolesne pryszcze, a w lecie od słońca mam nieco obsypane i swędzące czoło, ale nie maluję się specjalnie. Mam ładny uśmiech mimo trochę krzywych zębów (nie stać mnie na aparat) i to mi wystarczy. Uśmiech to najlepszy make up kobiety! Okulary są moim nieodłącznym towarzystwem od 6 roku życia. Przyzwyczaiłam się do nich. Był czas, że chciałam je zmienić na soczewki, ale zmieniłam zdanie widząc jak naokoło osoby w rodzinie i znajomych zaczęli mieć kłopoty z oczami przez soczewki. Poza tym moje oczy łzawią od byle czego, a krojenie cebuli mimo mojej pasji do gotowania to najgorszy koszmar, a ta idzie niemal do każdego dania. Osobiście uważam, że odpowiednio dobrane okulary potrafią dodać urody, a przede wszystkim wrażenia, że osoba, która je nosi jest mądra i ma więcej w głowie niż te otapetowane, obotoxowane i których ulubionym miejscem jest solarium.
Myślę, że wystarczy. Ujęłam już wszystko co chciałam w tych kilku punktach. Kobiety walczcie z kompleksami, nie warto się zadręczać! Czujcie się dobrze w swojej skórze, bądźcie sobą! To jest najważniejsze! Miejcie gdzieś co myślą inni! Ja tak mam i co? Kiedy ostatnio miałam doła? Hmm, nie pamiętam… 😉