Brak automatycznego tekstu alternatywnego.

Masakra, nic mi się nie chce – pada odpowiedź na pytanie „co słychać?”. Skąd ja to znam… sama ledwo zwlokłam się dzisiaj z łóżka… I nic w tym dziwnego. Za trzy dni zaczyna się jesień, która od soboty zadamawia nad naszymi głowami chmury, skrapia nas pierwszym swoim deszczem i obniża temperaturę. To jest najtrudniejszy okres dla wszystkich. Ledwo człowiek się przyzwyczaił do długich i gorących dni, do czego w sumie nietrudno się przyzwyczaić, a już przed nim trudniejsze wyzwanie – przyzwyczaić się od nowa do tego, że będzie wstawał rano po ciemku i wracał do domu po ciemku. Zawsze najtrudniejsze są początki, dlatego właśnie najgorzej czujemy się na przełomie lata i jesieni. Co tak wpływa na nasze samopoczucie?

– pogoda – zmiany w pogodzie są ogromne. Coraz mniej słońca, a więcej chmur. Jest coraz zimniej i coraz częściej pada. Trudno nam się przestawić tak od razu na chłodniejszą aurę, zwłaszcza, że jeszcze parę dni temu mieliśmy prawie 30 stopni. Po takich temperaturach dzisiejsze 12 to dla nas ziąb jak w środku zimy. Ba, w końcu ostatnio zimy takie właśnie są. Jak jest mróz to w tylko w nocy. Do tego świadomość, że cieplej będzie znów dopiero w kwietniu/maju następnego roku…
– krótszy dzień – fajnie się wstaje kiedy nawet o szóstej rano jest prawie 20 stopni ciepła i piękne słońce. Trudno nam się więc przestawić na to, że teraz o szóstej rano będzie znów ciemno, a jeszcze jak dojdzie do tego deszcz to tym bardziej nie będzie się chciało wstać, a co dopiero wyjść,a przecież trzeba iść do pracy, zrobić zakupy czy pójść do lekarza kiedy doczekało się wreszcie tej wizyty ustalonej prawie rok temu, a pies też nie zważa na pogodę tylko musi się te trzy razy dziennie przespacerować i załatwić swoje potrzeby.
– Ponurość i szarość – Chyba każdy zauważył, że na wiosnę kiedy zaświeci słońce, zaczynają pojawiać się pierwsze pąki na drzewach i zielenieje trawa, od razu jakoś poprawia się nastrój. Zupełnie odwrotnie jest jesienią. Perspektywa tego, że drzewa zaraz stracą liście, trawa zaczyna żółknąć raczej nie napawa nas optymizmem. Zaczyna się robić ponuro i szaro, co automatycznie przygnębia.
– błoto, mokro, wszędzie breja – kiedy więcej pada to jest i więcej błota, które na butach roznosimy wszędzie – wnosimy je do tramwajów, do sklepów, a i oczywiście do domów. Obłocone buty, ochlapane spodnie stają się znów szarą codziennością.
– wszędobylskie wirusy – oczywiście kiedy robi się mokro, robi się i raj dla wirusów i bakterii. Jesień to czas wzmożonych przeziębień. Łatwo zauważyć, że teraz zdecydowanie częściej ktoś na nas nakicha i nakaszle w tramwaju czy na mieście. Świadomość tego nie poprawia nam nastroju. Zachęcam czytelników do powrotu do wpisu na temat grypy. Pisałam go kiedyś będąc chora i podałam moje sposoby na to ustrojstwo. Wspomniałam tam też, że najgorzej jest z dziećmi. Dobrym rodzicom na pewno nie jest do śmiechu na myśl o tych złych, których nie obchodzi, że dziecko jest chore i nie powinno iść do przedszkola. Niestety na porządku dziennym w tym okresie jest widok w przedszkolach dzieci kaszlących, czerwononosych z glutami do kolan, a nawet gorączką i to niemałą. Najpierw brak szczepienia, potem przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola przez co zarażają się inne. To jest po prostu paranoja…
– kolejny urlop dopiero na Boże Narodzenie – Po wakacyjnych urlopach trzeba nastawić się na dłuższy czas pracy bez dodatkowych dni wolnych. To też nie napawa optymizmem, zwłaszcza tych, którzy za swoją pracą nie przepadają.
– zmiany w ubiorze – czapki, kurtki, botki, długie spodnie, grube swetry – te rzeczy znów muszą wyjść z lamusa. Trzeba postawić na komfort i ciepło, co nie raduje tych, dla których najważniejsza jest elegancja, bo ta nie zawsze idzie w parze z komfortem. I te pół godziny ubierania się i tyle samo rozbierania po 5 minutowej wizycie w sklepie…
To są najważniejsze czynniki mające wpływ na nasze samopoczucie w tym czasie. A jaki wpływ? Taki, że pojawiają się różne objawy sprowadzające się do jednego – jesienna deprecha. Jak rozpoznać czy ty też ją masz? Otóż, jeśli odczuwasz:
– zdecydowanie gorszy nastrój lub jego wahania;
– ogólne zmęczenie, senność
– niechcemisizm do wstania z łóżka, codziennych zajęć, wyjścia z domu
– kłopoty z koncentracją
– przygnębienie
– rozdrażnienie
– apatia/powolność
Jak sobie z tym radzić? Przede wszystkim ważna jest świadomość, że to minie. W końcu przywykniemy do zmian. Czas szybko leci. Myślmy sobie, byle do listopada – najpierw święto zmarłych, a potem zaczną się świąteczne promocje w sklepach i reklamy, bieganie za prezentami na Mikołaja dla dzieci i tak byle do Świąt, a po Świętach i po Nowym Roku czas do wiosny zleci na łeb na szyję. Poza tym warto robić to co się lubi. Usiąść w taki deszczowy dzień z gorącą herbatą czy kawą (z herbatą zdrowiej) i książką to najlepsze co może być. Poza tym można posłuchać dobrej muzyki czy obejrzeć film. Muzyka najlepiej, żeby była ulubiona lub kojarząca się z ciepłem, latem czy wywołująca miłe wspomnienia. Nawet jeśli ci się nie chce to się rusz, idź do przyjaciela albo zaproś go do siebie na kawę, pośmiejcie się, pogadajcie, zróbcie coś razem i będzie korzyść dla obojga. Kobieto, usiądź, weź włóczkę, druty i zrób sobie komin, a dziecku czapkę i szalik. Zajmuj się tym, co sprawi ci radość. Poćwicz. Upiecz sobie ciasto, ugotuj ulubione danie. Najlepsza na takie dni jest gorąca i pożywna zupa. No i właśnie. Mimo wszystko największymi szczęściarzami są ci, którzy mają dzieci i zwierzęta. One często nie zważają na pogodę. Mogą nawet taplać się w kałużach, ale rodzice/właściciele nie zawsze na to pozwalają, a bo dziecko będzie chore, a bo będzie dodatkowe pranie, a pies potem nabrudzi w mieszkaniu. Jeśli jednak dziecko też jest znudzone to porób coś z nim. Gra planszowa, taniec, upieczcie razem ciasteczka, porysujcie razem. A pies? Połóż się razem z nim, przytul go, od razu będzie cieplej i milej. Pobaw się z nim, nawet w domu przecież można porzucać mu piłkę czy się z nim trochę poganiać. Psiak poprawia nastrój ogromnie. Jest wiele możliwości. Trzeba tylko mieć inwencję, pomysły, a nawet takie dni nie będą straszne. Warto jednak zauważyć, że najtrudniej mają w tym czasie osoby samotne. Ponure, krótkie dni i długie wieczory potęgują to uczucie. Młodzi single jak to dzisiaj się mówi jeszcze sobie z tym radzą, bo jak wszyscy chodzą do pracy i mają swoje, codzienne zajęcia i jakiś styk z innymi ludźmi, ale osobom starszym, którym z powodów zdrowotnych trudno wyjść z domu, a co dopiero przy takiej pogodzie samotność może mocno dać się we znaki. Jeśli masz samotną sąsiadkę, zapukaj do niej, wypij z nią herbatę, zrób jej zakupy, sprzątnij. Od razu poczuje się lepiej. I ty sam też, bo dobre uczynki też poprawiają nastrój.
P.S. Zaskoczyła mnie wasza aktywność pod ostatnim postem. W ciągu jednego dnia nagle pojawiło się kilka komentarzy. Tylko pod ostatnim postem. Mam wrażenie, że wpis został gdzieś udostępniony, gdzie na raz dojrzało go więcej osób. Bardzo mi miło. Zachęcam jednak do poczytania i komentowania wszystkich wpisów, a trochę już tu ich jest. Przypominam, że poprzez widoczne z boku kategorie można otworzyć tylko te wpisy, które najbardziej interesują. Pozdrawiam, KamiX.