Planuję cykl wpisów, a tu nagle wpadają pomysły na sezonowe tematy. A może to i lepiej, że nie ciągiem o tym samym, tylko raz o tym raz o tamtym? Jak ktoś chce czytać tylko o jednym, może wybrać kategorię, która go interesuje. Mamy już prawie jesień. Zwłaszcza pogodowy pojedynek wygrywa z latem miażdżąco. Każda pora roku ma jednak swój urok i coś, czego nie mają inne. Jesień kojarzy nam się przede wszystkim z grzybami. Ba, nawet nie sama jesień. Lato też, bo np. kurki możemy zbierać już od czerwca/lipca. Jednak najwięcej grzybów zwykle jest właśnie we wrześniu i choć do lasu można iść o każdej porze roku, to jednak teraz jest właśnie pora kiedy chodzi się najczęściej. Wydaje mi się, że gdyby zrobić ankietę z zapytaniem jak często chodzisz do lasu, większość osób odpowie „kiedy są grzyby”. A szkoda, bo taki spacer do lasu ma dla nas masę korzyści:

  • pozwala się zrelaksować, wyciszyć na łonie natury, z dala od codziennego zgiełku, innych ludzi itd.;
  • pozwala pooddychać świeżym powietrzem;
  • pozwala odciąć się od codzienności i stresu;
  • miłośnicy fotografii mają w lesie wielkie pole do popisu;
  • jest solidną dawką ruchu, który jest nam tak bardzo potrzebny, a mamy go mało przez nasz siedzący tryb życia, bo nawet jeśli pracujemy fizycznie, a nie za biurkiem, to wracamy do domu i siedzimy przed komputerem czy telewizorem;
Jak widać plusów jest co niemiara, więc zachęcam do chodzenia do lasu nie tylko na grzyby. Jednak dziś chciałam poruszyć właśnie temat grzybów, gdyż teraz mamy właśnie tą porę kiedy jest ich najwięcej. Nie mam zamiaru opisywać tu grzybów, bo to mamy w atlasach i oczywiście w internecie, w niejednym artykule na niejednej stronie. Ja chcę zwrócić uwagę na to, że takie wybranie się do lasu na grzyby musi być przemyślane z wielu powodów. Zacznijmy od tego, że grzybobranie możemy podzielić na 3 etapy – pierwszy to przygotowanie przed wyjściem do lasu, drugi to pobyt w lesie i trzeci czyli po powrocie do domu. Bardzo ważne jest porządne przemyślenie sprawy i przygotowanie się zwłaszcza dla osób, które idą na grzyby pierwszy raz w życiu, nie są doświadczonymi grzybiarzami itd. Poniżej podaję przygotowane przeze mnie zestawienie najważniejszych wg mnie rzeczy związanych z wyjściem do lasu, w formie 10 zasad grzybobrania.
1. Dobrze zaplanuj grzybobranie
Chodzi o dzień, porę, pogodę. Należy wybrać taki dzień, kiedy mamy na to więcej czasu. Samo chodzenie po lesie wymaga poświęcenia 2-3 godzin, jeśli chcemy nazbierać tyle grzybów, ile nas usatysfakcjonuje. Później trzeba mieć też czas na oczyszczenie i przetworzenie grzybów do przechowania, bo surowych nie da się trzymać długo. Wybierzmy się do lasu wtedy, kiedy słyszymy, że są grzyby, że jest wysyp. Pora dnia powinna zależeć od tego kiedy jest mniej ludzi. Zwykle mniej ludzi będzie rano, bo wszyscy w pracy. W weekendy, które dla większości ludzi są najlepszym czasem, lasy są zatłoczone, o ile pozwala na to pogoda. No właśnie, na pogodę też trzeba zwrócić uwagę. Nie pójdziemy przecież do lasu zaraz po deszczu, kiedy wszystko jest mokre. Nie pójdziemy kiedy jest bardzo zimno czy wieje silny wiatr. Wiatr to ryzyko, że zostaniemy uderzeni jakąś gałęzią, która zostanie złamana albo nawet przygnieceni konarem czy drzewem, które się złamie, bo np. wiatr zwieńczył dzieła zaczętego wcześniej przez inną wichurę podczas jakiejś burzy. Nie wybierajmy się też do lasu kiedy jest bardzo ciepło, a wręcz gorąco (patrz pkt 2.). Najlepsza będzie umiarkowana temperatura i słońce, bo kiedy jest pochmurno, to w lesie jest ciemno. Jeśli nie mamy wyboru i idziemy w pochmurny dzień, idźmy jak najwcześniej, najlepiej rano, bo po południu szybko zrobi się ciemno. Ja przy pochmurnym dniu muszę zapalić w domu światło już około 18.
2. Ubierz się odpowiednio
Dlatego właśnie lepiej nie wybierać się do lasu kiedy jest bardzo ciepło czy wręcz gorąco. Trzeba się dobrze ubrać, jeśli chce się uniknąć ukłuć i bąbli po komarach czy nieproszonego gościa znalezionego na ciele dopiero podczas wieczornej kąpieli (tak, chodzi o kleszcza, jakby ktoś się nie domyślał). Dlatego zakładamy długie spodnie, bluzkę z długim rękawem i lekkie nakrycie głowy, np. czapkę z daszkiem. Za długie spodnie wdzięczne będą nam też nasze nogi po ewentualnym kontakcie z jeżynami, który dzięki spodniom nie skończy się tak krwawo i boleśnie. Pamiętajmy też o skarpetach i całych butach, by uniknąć pogryzienia stóp przez komary i pokłucia się o ściółkę. No i ważne, by buty były wygodne i zaraz nie rozbolały nas nogi, więc nie idziemy do lasu w sandałkach lub szpilkach.
3. Weź to co trzeba, nie bierz ważnych i cennych rzeczy
Najważniejsze jest, by mieć do czego zbierać grzyby. Najlepiej wziąć koszyk lub wiaderko. Nie zbieramy grzybów do reklamówki, ponieważ się gniotą. Drugą ważną rzeczą jest nożyk. Grzyba zwykle wykręcamy lub właśnie podcinamy tuż przy ściółce, tak aby grzybnia w niej pozostała. Nożyk przyda się też gdy będziemy niepewni co do „czystości” grzyba, bo nie musimy być pierwszymi istotami, które danego grzyba znalazły. 😉 Lepiej od razu sprawdzić, czy grzyb nadaje się do okrojenia i pozostawić w lesie jeśli jest całkowicie robaczywy. Możemy wziąć też chusteczki do nosa, ewentualnie coś do picia i jedzenia, zwłaszcza jak idziemy z dzieckiem, które po chwili może marudzić, że chce mu się pić, czy że jest głodne. Nie bierzmy jednak rzeczy ważnych i cennych. Nie musimy zakładać drogiego zegarka czy biżuterii. Telefon w lesie też niekoniecznie nam się przyda. Maniacy fotografii, tacy jak ja, nie wyobrażają sobie wyjścia do lasu bez aparatu, ale z własnego doświadczenia wiem, że jeśli idziemy na grzyby, to nie na sesję zdjęciową. Albo jedno, albo drugie. Byłam na grzybach z aparatem i łatwo nie było. Miałam aparat w kieszeni bluzy i ciągle musiałam pilnować z sercem pod gardłem, by go nie zgubić. Jak już musimy wziąć aparat czy telefon, to chociaż załóżmy bluzę z zapinanymi kieszeniami. Szukanie grzybów wiąże się ze schylaniem, kucaniem, przedzieraniem przez zarośla. W ferworze szukania kolejnych grzybów po znalezieniu jednego, łatwo zapomnieć, że mamy coś jeszcze i nagle kapnąć się, że… już nie mamy. A musimy wiedzieć, że w lesie jak się coś zgubi, to trudno to znaleźć, bo nie jesteśmy w stanie zapamiętać naszej dokładnej drogi, a las wszędzie wygląda tak samo. Jak byłyśmy małe i miałyśmy ulubione maskotki, moja przyjaciółka wymyśliła, że pójdziemy z nimi do lasu. Dopiero po wyjściu z lasu zauważyłam, że jej nie mam. Histeria. Wróciłyśmy się, szukałyśmy, ale nie byłam w stanie sobie przypomnieć którędy dokładnie szłam i gdzie się zatrzymałam. Nie znalazłyśmy tego misia. Jakoś się z tym pogodziłam, ale moja umiejętność przywiązania się do rzeczy i zwierząt przy braku tejże do ludzi oznacza jeden z objawów Aspergera…
4. Zastanów się do jakiego lasu chcesz się wybrać i w jaki sposób
Najlepiej iść do lasu, który znamy. Jeśli nie mamy wyboru i chcąc nie chcąc musimy iść do lasu, którego nie znamy, to najlepiej wybrać się tam z osobą, która ten las zna. Jeśli idziemy pierwszy raz do lasu sami i nie znamy go, weźmy jednak telefon i powiedzmy o tym komuś w domu. Ważne, by ktoś wiedział gdzie jesteśmy. Jeśli chodzi o sposób, to mamy do wyboru własne nogi, rower lub samochód. Jeśli wybieramy się dość daleko od domu, to raczej jedziemy samochodem. Jeśli nie mamy daleko, to lepiej iść pieszo niż jechać rowerem, no chyba że mamy pod lasem kogoś znajomego, u kogo możemy zostawić nasz pojazd na czas spaceru po lesie. Niewygodnie bowiem jest chodzić z rowerem po nierównościach i zaroślach. Rower też może na tym ucierpieć. Łatwo choćby przebić koło np. kolcem jeżyny. Najlepiej więc mając rower pozostawić go na chwilę oparty o drzewo. To może pomóc odnaleźć się w terenie, bo staramy się wtedy nie oddalić zbytnio od niego. Myślimy też o tym, że ktoś może go ukraść albo możemy mieć trudności z jego odnalezieniem jeśli odejdziemy za daleko i stracimy go z oczu.
5. Jeśli zgubisz się w lesie, przede wszystkim nie panikuj
Jeśli nagle wstaniesz po zebraniu kolejnego grzyba i zorientujesz się, że nie wiesz gdzie jesteś, przede wszystkim zachowaj spokój. Jak zaczniesz biegać w tę i we w tę to jeszcze bardziej się pogubisz. Spróbuj po drodze zapamiętać pewne szczegóły (złamane drzewo, pień, dół, kamień, nora) i jeśli się zgubisz, spróbuj się odnaleźć poprzez odnalezienie tych szczegółów. Przypomnij sobie, od której strony idziesz. Z której strony była droga? Najważniejsze to odnaleźć leśną drogę. Staraj się jednak unikać takich sytuacji, bo to tylko strata czasu. Aha, ważna rzecz, nie zabieraj dzieciaka do lasu czy psa, jeśli boisz się, że go nie upilnujesz, bo wystarczy ułamek sekundy, by dzieciak czy pies zniknął z oczu. Jeśli bierzesz psa, to najlepiej na smyczy, a dzieciaka trzymaj za rękę i nie puszczaj, no i oczywiście tłumacz, że ma nie odchodzić od ciebie, bo się może zgubić, bo przecież jak znajdziesz grzyba to musisz puścić dzieciaka, nie?
6. Jeśli jesteś w lesie z kimś, nie chodź za nim, ale uważajcie, by nie stracić się z oczu
Ciebie też by irytował delikwent łażący non stop za tobą i marudzący po chwili, że ty masz już tyle grzybów, a on nic. No bo jak on ma mieć grzyby skoro łazi za tobą, a ty mu je zbierasz sprzed nosa? Trzymajcie się od siebie w pewnej odległości, ale takiej, by nie stracić się z oczu i nie musieć wołać i szukać siebie nawzajem zamiast grzybów. Jeśli jesteście grupą kilku osób, najlepiej umówić się w jednym, charakterystycznym miejscu za jakiś czas. Dobrze jeśli choć jedna osoba z eskapady zna las i jest w stanie zaproponować miejsce, które każdy łatwo znajdzie, nawet nie znając dobrze lasu. Ja zwykle chodzę do lasu na wsi u rodziców. Zwykle z mamą, ale sama też się specjalnie nie boję. Znam ten las bardzo dobrze. Będąc z jakąś grupą, od razu zaproponowałabym charakterystyczne rozwidlenie dróg na spotkanie przed wyjściem z lasu lub pójściem w inną jego część.
7. Uważaj na trujące grzyby

Jeśli nie jesteś doświadczonym grzybiarzem to powinieneś/aś:

  • wziąć ze sobą atlas grzybów;
  • zbierać tylko grzyby nie mające blaszek;
  • zbierać tylko grzyby, które znasz;
  • nauczyć się rozpoznawać grzyby trujące i unikać ich zebrania;
  • w razie niepewności co do znalezionego grzyba, nie zbierać go, bądź wziąć i skonsultować ze znawcą, a w przypadku jego niepewności kategorycznie wyrzucić.
To bardzo ważne, bo niestety zatrucia muchomorami są bardzo liczne. Najbardziej należy uważać na muchomora sromotnikowego, bo zatrucie nim w najlepszym wypadku kończy się przeszczepem wątroby, a w najgorszym śmiercią. Uwaga również na muchomora czerwonego, jadowitego i gołąbka wymiotnego. Warto też zachować ostrożność przy zbieraniu borowików i unikać szatańskich oraz goryczaków.
8. Naucz się szukać grzybów i odpowiednio zachowuj się w lesie
Nieumiejętność szukania grzybów i nieodpowiednie zachowania w lesie są spotykane na każdym kroku. Co najbardziej denerwuje wytrawnego grzybiarza?

  • zryty mech, plądrowanie ściółki
  • podeptane grzyby dobre
  • przewrócone i poniszczone muchomory
  • śmieci
  • krzyki
  • połamane krzaki, paprocie
Przede wszystkim należy wiedzieć w jaki sposób rosną poszczególne grzyby. Borowiki najczęściej rosną parami. Jeśli mamy jednego, w pobliżu może być drugi. Podgrzybki rosną zwykle rodzinnie, po kilka. Szukamy ich w mchu, przy pniach drzew i gałęziach, pod paprociami i krzakami. Maślaki znajdziemy w młodych lasach iglastych, choć u mnie w lesie pojawiają się w takich miejscach, że bym się nie spodziewała (dąbrowa). Kozaków zaś szukamy w lasach liściastych, najczęściej brzozowych. Kurki znajdziemy w mchu ( w moim lesie też w dąbrowie). Są to całe żółte grzyby, drobne, w kształcie leja, z blaszkami. Rosną w tzw. czarcich kręgach. Chcąc zbierać kurki zapoznajmy się wcześniej z lisówką pomarańczową, niejadalnym grzybem, z którym kurkę zielony jak mech grzybiarz może pomylić. Nie niszczymy mchu, nie plądrujemy ściółki. Owszem, młodych owocników możemy szukać pod wybrzuszeniami ściółki, ale znajdźmy sobie kij i delikatnie unośmy ściółkę z wybrzuszenia, by nie zniszczyć ewentualnego grzyba. Uwaga, można się w ten sposób natknąć na owadzie gniazda, np. trzmieli lub szerszeni. Warto zaraz po wejściu do lasu znaleźć sobie kija, bo może być pomocny w ewentualnej obronie przed atakującym nas zwierzęciem, a i ludzie mogą być różni. Kij pomoże nam też przedrzeć się przez zarośla i dzięki niemu nie oblepimy się pajęczynami. Ja muszę mieć w lesie kija głównie po to, by torować sobie przejście poprzez usunięcie pajęczyn. Nienawidzę ich. Paradoksalnie uwielbiam pająki, ale pajęczyn nie cierpię. Jestem sensorykiem jak na potencjalną Aspie przystało i po dotknięciu pajęczyny odskakuję jakbym się sparzyła, a pajęczyny niszczę jak najgwałtowniejszym ruchem, bo mnie ciarki przechodzą na dźwięk pękającej, zrywanej nici. Okropność! Dobra, dalej, muchomorów nie zbieramy, więc po co je niszczyć? Ja rozumiem, że niektóre jeśli mają dostęp do słońca, mogą mieć kolory zbliżone do dobrych grzybów, ale można dyskretnie to sprawdzić, a nie od razu przewracając i niszcząc grzyba. Zbierając podgrzybki czy kurki patrzmy pod nogi, by zbierając jednego nie zdeptać kolejnych. Nie krzyczmy i nie wyrzucajmy śmieci w lesie. Chusteczkę po wysmarkaniu włóżmy raczej do kieszeni. Papier po ciastku czy butelkę po piciu też. Jeśli w lesie jest bardzo sucho, nie palimy papierosów i nie wyrzucamy szklanych butelek, bo możemy wywołać pożar!
9. Zanim wejdziemy do domu, obejrzyjmy się
Możemy bowiem na sobie przynieść nie tylko igły i liście, ale też komary czy kleszcze. Otrzepmy się więc przed wejściem do domu. Sprawdźmy też, czy w naszych zbiorach nie zaplątały się jakieś robaki, kleszcze, pająki. Wyjmijmy grzyby i wyrzućmy śmieci oraz ewentualne robactwo zanim wejdziemy do domu. W domu szybko się przebierzmy i jeszcze raz obejrzyjmy wierzchnią odzież.
10. Oczyść grzyby i przygotuj do przechowywania jak najszybciej
Zrób to najpóźniej na drugi dzień, bo surowych grzybów, zwłaszcza starszych osobników, nie da się długo przechowywać. Mój tata ostatnio przetrzymał kilka borowików parę dni. W zbiorze były dwa starsze osobniki, które są zwykle miękkie i wilgotniejsze niż młode. Po tych kilku dniach rurki tych starszych grzybów śmierdziały okropnie. Zaczęły po prostu gnić. Grzybów nie przetrzymujemy też dlatego, że wśród nich mogą być robaczywe, a robaki mogą przejść na zdrowe. Jak najszybciej więc oczyszczamy, okrawamy, obieramy (maślaki) i przetwarzamy. Borowiki, kozaki i większe, starsze podgrzybki suszymy. Młode podgrzybki, maślaki i kurki marynujemy. Z młodych podgrzybków i maślaków można zrobić też sałatkę z papryką do słoików. Nie da się jednak wszystkiego zrobić od razu, więc jeśli chcemy przechować grzyby przez kilka dni, najlepiej je obgotować. Jedynie kurki są w stanie wytrzymać z tydzień albo i więcej w odpowiednich warunkach. Te można użyć do bezpośredniego spożycia, np. usmażyć jajecznicę z kurkami czy zrobić z nich farsz do mięsa. Ja je po prostu kocham, są boskie w smaku!
Zachęcam początkujących do korzystania z moich rad i do spacerów do lasu nie tylko na grzyby! Na koniec muszę wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy. Jak ktoś nie może sam iść do lasu, bo jest za leniwy, to można grzyby kupić. Są wszędzie – w sklepach, na targowiskach, czy sprzedawane przez handlarzy nawet na poboczach dróg przy lasach. Jednak radzę się zastanowić, czy jednak nie lepiej wybrać się samemu do lasu. Spacery mają dla nas zbawienne korzyści, to jedno, a jakie – wróć na początek artykułu. Drugie zaś to, ryzyko. Grzyby są sprzedawane w całości. Nikt przed sprzedażą ich nie oczyszczał, nie sprawdzał czy nie są robaczywe. Uzbierasz sam kosz czy wiadro grzybów i musisz znaczną część wyrzucić z powodu robaczków? No cóż, zdarza się, trudno. Ciekawe czy powiesz to samo kiedy kupisz powiedzmy ze 3 kilo grzybów i okaże się, że tak ze 2 musisz wyrzucić? Raczej będziesz wściekły/a, bo zapłaciłeś za 3 kilo, a tylko jedno kilo się do czegoś nadaje. No, ale to już twój wybór, twoja sprawa i strata jakby co. 😉 A tym, którzy kochają spacery do lasu i zbieranie grzybków życzę owocnego grzybobrania!