wsparcie dla artystów

Żadna praca nie jest łatwa. Żadna więc nie hańbi. Jednak wśród Polaków ciągle panuje podział na zawody gorsze i lepsze. Przez osoby na wyższych stanowiskach, pracujące w bardziej prestiżowych zawodach wyśmiewane są sprzątaczki, „śmieciarze” czy pracownicy fizyczni. Z kolei pracujący na etatach wyśmiewają freelancerów czy artystów. W przypadku tych ostatnich, w sieci rozpętała się burza dotycząca ustawy, która przewiduje dla nich wsparcie. Artyści nazywani są darmozjadami i leniami chcącymi kasy od państwa, zamiast pracować. Są zrównywani z niczego nie reprezentującymi sobą celebrytami i influencerami. Brzydkie słowa o artystach padają zarówno z ust niektórych polityków (Mentzen), jak i ze strony internautów, którym nie chce się najpierw doczytać o tym, jakie właściwie wsparcie dla artystów ma dawać ustawa. Czas zagłębić się w ten temat. Jak wygląda praca artystów? Dlaczego są naprawdę potrzebni i zasługują na szacunek? I czy tylko artyści zasługują na takie wsparcie, jakie ma dawać ustawa?

Artyści – kim są, dlaczego są naprawdę potrzebni i zasługują na szacunek? 

Artyści to osoby mające ogromne talenty i wykorzystujące je do własnej twórczości lub współpracy przy innych artystycznych projektach. To grający w filmach, serialach i teatrach aktorzy. To muzycy i piosenkarze, tworzący piosenki i grający koncerty, na które przychodzą tłumy, które wcześniej potrafią wydać naprawdę spore pieniądze na bilety. To tancerze trenujący latami i występujący razem z muzykami albo w tanecznych konkursach. To pisarze, którzy miesiącami siedzą przy komputerach i piszą, poprawiają, a potem walczą o wydanie tego, co napiszą. To rękodzielnicy, którzy tworzą własnoręczne wyroby. 

Bez artystów nie byłoby sztuki, a bez sztuki nie byłoby żadnej rozrywki. Nie byłoby niczego, co pozwoliłoby oderwać się od problemów, zabawić się, pośmiać, zrelaksować. Nie byłoby muzyki, filmów, seriali, kin, teatrów, książek. Gdyby nie miał kto tworzyć rozrywki, to już chyba prawie każdy miałby depresję, a nawet myśli samobójcze. Jednak sztuka to nie tylko odskocznia od codzienności. To emocje, które budują u odbiorcy wrażliwość na piękno i otoczenie. To edukacja, bo serial czy książka edukuje lepiej o różnych społecznych problemach, niż szkolne podręczniki. I wreszcie – to coś, co tworzy sam człowiek własnymi rękami, co liczy się dziś, w dobie AI bardziej, niż kiedykolwiek. A przynajmniej powinno. Tymczasem właśnie wychodzi u Polaków brak szacunku do artystycznej pracy. A artyści zasługują na szacunek i na wsparcie finansowe również. 

Ludziom wydaje się, że każdy potrafi coś napisać, narysować, czy nawet zaśpiewać. Każdemu wydaje się, że potrafiłby zagrać jakąś niewielką rolę, w której niewiele trzeba mówić. Ale nie każdy może być artystą. Po pierwsze, artyści mają umiejętności, których nie ma większość ludzi i których nie da się ot tak nauczyć. Mają talenty, nad którymi pracują ciężko nawet od dzieciństwa, by móc coś osiągnąć. I mają jeszcze coś, czego nie ma większość ludzi i przez to ta większość nigdy nie będzie artystami – ogromną wrażliwość. Wrażliwość na piękno, emocje, drugiego człowieka, odbiorcę ich twórczości. Bez tego nie ma artysty. 

Artyści są potrzebni, bo poprawiają humor, pomagają oderwać się od problemów, odpocząć. Harują, żebyśmy my mogli posiedzieć i pooglądać serial, film, posłuchać muzyki czy poczytać książkę. Należy im się za to ogromny szacunek i pieniądze jak za każdą pracę. Za ich talenty i pracę dla nas, która jest naprawdę bardzo trudna, nieprzewidywalna i nieregularna, wsparcie dla artystów powinno być czymś normalnym.

Dlaczego praca artysty jest naprawdę trudna? 

Zacznijmy od tego, że artyści to zarówno osoby, które same tworzą swoje dzieła, jak i te, które biorą udział w artystycznych projektach z innymi artystami i twórcami. Muzycy czy pisarze, którzy sami tworzą swoje dzieła, muszą na to poświęcić dużo czasu i dopiero po tym czasie i walce o wydanie swoich dzieł mogą coś zarobić. Coś, bo zazwyczaj to jakiś marny procent od sprzedaży płyt czy książek. A jeśli pisarz zdecyduje się na self publishing albo e-book, bez walki z wydawnictwami, to musi sam zadbać o marketing i promocję. W efekcie trzeba wydać serię płyt albo książek, żeby na tym zarobić. A na to trzeba pomysłów i czasu. 

Z kolei osoby współpracujące przy projektach artystycznych, czyli np. aktorzy pracujący w teatrach lub na planach seriali czy filmów, wcale nie mają łatwiej. Żeby dostać rolę w serialu czy filmie, muszą jeździć na liczne castingi oraz nagrywać, rozsyłać self tapy i liczyć na łaskawość tych, którzy podejmują ostateczne decyzje. W dodatku nawet jak rolę dostaną, mogą stracić pracę z dnia na dzień. Najlepszy przykład, to sezonowe seriale. Nie dość, że to tylko praca sezonowa, niełatwa, bo to długie godziny na planie w różnych warunkach, to jeszcze aktor nie zna dnia ani godziny, kiedy usłyszy, że jego postać już przestała pasować produkcji, nie ma na nią pomysłów i do widzenia. W dodatku serialami rządzą telewizje, które zarabiają na reklamach emitowanych w przerwach, dlatego liczy się oglądalność. Z dnia na dzień telewizja może zrezygnować z kontynuacji serialu. Najlepszy tu przykład to serial Dzielnica Strachu. TV Puls pomimo podpisania najpierw umowy z ekipą na dwa kolejne sezony, nagle zrezygnowała z kontynuacji serialu, posyłając znakomitych aktorów z dnia na dzień na bruk. Część osób, które grały główne role, ma co robić, ale większość, w tym aktorzy drugoplanowi ( np. mieszkańcy Gorczaka czy mundurowi), została na lodzie.

To idealnie pokazuje, jak trudna i niepewna jest praca artysty, za którą wynagrodzenie jest bardzo nieregularne. Stąd właśnie zrodził się pomysł ustawy gwarantującej wsparcie dla artystów.

Wsparcie dla artystów – o co dokładnie chodzi w ustawie?

Mam wrażenie, że osoby hejtujące artystów i przyjętą przez radę ministrów ustawę, nie mają pojęcia o tym, o czym ta ustawa jest naprawdę i o jakie wsparcie dla artystów naprawdę chodzi. Ludziom wydaje się, że artyści to bogacze, zarabiający nie wiadomo ile, a jeszcze będą dostawać pieniądze od państwa. Nie, nie zarabiają nie wiadomo ile, a przynajmniej nie wszyscy. Ba, możemy za darmo słuchać muzyki Na Spotify czy YT, oglądać filmy i seriale na platformach streamingowych, słuchać audiobooków, które najpierw ktoś napisał, a artyści nie mają z tego ani grosza, nawet mimo płatnych wersji platform. I zarabiają przede wszystkim nieregularnie – tylko wtedy, gdy sprzedają własne dzieła (które najpierw miesiącami tworzą bez grosza za to) albo, gdy zakończą pracę nad projektem, do którego zostały zatrudnione. Nieregularne zarobki, umowy śmieciowe, działalność nierejestrowana czy ciągłe zawieszanie i odwieszanie zarejestrowanej, to codzienność wielu, jak nie większości artystów, zwłaszcza tych, o których mniej się słyszy. To oznacza brak lub przerwy w płaceniu składek.

Ustawa ma gwarantować artystom pracującym projektowo i zarabiającym nieregularnie ciągłość składek ZUS. To nie ma być wsparcie dla artystów w postaci dodatkowych pieniędzy na konto, tylko w postaci dopłat do składek, które będą przelewane przez państwo prosto do ZUS. Dzięki temu artyści nie będą pozbawieni możliwości korzystania z opieki zdrowotnej na NFZ oraz będą mogli liczyć na w miarę godne emerytury w przyszłości. Będą mogli, o ile ustawa w ogóle wejdzie w życie. To, że została przyjęta przez Radę Ministrów, nie znaczy, że została przegłosowana. Ona dopiero trafia do sejmu, gdzie odbędą się dopiero czytania, ewentualne poprawki i głosowanie, a w przypadku przegłosowania konieczny będzie jeszcze podpis prezydenta, który do tego podchodzi bardzo restrykcyjnie, co pokazują liczne weta. Do wejścia ustawy w życie jest jeszcze bardzo daleka droga.

Droga daleka, a w internecie wielka burza. Internauci oburzają się o to, że artyści mają dostawać pieniądzie, kiedy może nic z tego nie być, a nawet jeśli będzie, to nie zobaczą ani grosza na swoich kontach. Na własne życie i utrzymanie siebie i rodzin nadal będą zarabiać sami. W dodatku warto zauważyć, że o wiele więcej pieniędzy, niż przewidziany w ustawie budżet, idzie na kościół, partie polityczne, czy rolników, których praca też jest niepewna i ryzykowna z powodu pogody i natury, która płata figle takie jak choroby czy szkodniki upraw. I jakoś nikt o to nie krzyczy. Nie ma o te pieniądze żadnej burzy. A o wsparcie dla artystów, w postaci pieniędzy, których nawet nie zobaczą, wielkie halo.

Najbardziej niepokoi jednak zrównywanie artystów z internetowymi celebrytami, influencerami, tiktokerami. Obawa o to, że tacy też mogą załapać się na wsparcie dla artystów z ustawy jest zrozumiała, bo nikt nie ma chyba wątpliwości, że takie osoby sporo i regularnie zarabiają na tym, że nic specjalnego sobą nie reprezentują i nie zasługują absolutnie na takie wsparcie. Strach pomyśleć, że takie wsparcie mógłby dostać ktoś taki, jak np. Jaś Kapela. Nie można jednak zapominać, że nie każdy artysta jest celebrytą. Wielu artystów trzyma się z dala od mediów, pracuje, żyje skromnie i nie ma ochoty być celebrytami z tysiącami czy milionami obserwatorów. Ustawa jest właśnie dla nich i tylko po to, by mieli ciągłość składek, po nic więcej.

Dlaczego tylko artyści? Freelancerzy w podobnej sytuacji

Część artystów działa jako freelancerzy, ale praca jako freelancer dotyczy wielu innych zawodów nieartystycznych. Ja też jestem freelancerką. Zajmuję się pisaniem. Z jednej strony copywriting, czyli pisanie marketingowe i twórczość dziennikarska na blogu, a z drugiej chęć rozwijania się w stronę pisarską. Mam artystyczną duszę. Próbuję pisać własny kryminał, ale przez to, że wszystko muszę robić sama (zlecenia, blog, SM, sklep, własny marketing, pisanie), brakuje mi czasu. Ja również nie zarabiam regularnie. Nie mam możliwości, żeby zarejestrować działalność ani możliwości, żeby szukać kogoś do współpracy, bo trzeba mieć czym komuś zapłacić za jego pracę. Kiedyś trenerka, Marta, z którą trenuję, w relacjach na stories mówiła o osobach, które jej „pomagają” i o tym, że któregoś dnia nagle się obudziła z tym, że nie musi wszystkiego robić sama. Jak lubię Martę, tak wtedy parsknęłam śmiechem. To tak nie działa. Ona nie obudziła się z tym, że nie musi wszystkiego robić sama, tylko po pierwsze miała znajomych, których mogła poprosić o pomoc, a po drugie mogła ocenić, że zarabia na tyle, że może pozwolić sobie na współpracę z innymi. To nie jest żadna pomoc, tylko każdy chce zapłaty za pracę.

Freelancerów jest coraz więcej. Tak jak artystów. Te grupy zawodowe mają pewną przewagę nad innymi – nie są zagrożone przez AI. Można więc podejrzewać, że chętnych na nie będzie coraz więcej. Coraz więcej osób chce pracować niezależnie, a nie harować na etacie za minimum krajowe. A AI nigdy nie zastąpi ludzkiej, pełnej emocji i przekazu twórczości ani zawodów specjalistycznych, coraz częściej wykonywanych przez freelancerów. Coraz więcej firm decyduje się na współpracę z zewnętrznymi wykonawcami, bo to wychodzi taniej, niż zatrudnienie pracownika, zwłaszcza w przypadku prac sezonowych, tymczasowych albo koniecznych do wykonania tylko raz na czas. Freelancerzy też więc pracują i zarabiają nieregularnie, nawet jeśli wykonują prace nieartystyczne. Ich sytuacja jest podobna do sytuacji artystów. Działalność nierejestrowana i umowy śmieciowe to najczęstsze sposoby rozliczania freelancerów. Wielu zakłada JDG, dzięki czemu ma szanse na współprace B2B, czyli większe szanse na współprace lepiej płatne, ale JDG to duże ryzyko przy nieregularności zleceń, współprac i zarobków. Freelancerzy niebędący artystami też mają więc często problemy z ciągłością składek. Przydałoby się więc nie tylko wsparcie dla artystów, ale też dla freelancerów.

Moim skromnym zdaniem, zamiast samych dopłat do ZUS-u, lepiej byłoby stworzyć odrębną jednostkę biznesową. Działalność gospodarcza to z definicji działalność zorganizowana, ciągła i dająca regularne dochody. Działalności artystyczne czy freelancerskie nie zaliczają się więc do DG, bo nie są ciągłe i nie mają regularności. Dlaczego więc nie można by stworzyć odrębnej jednostki biznesowej – Działalność artystyczna i projektowa, z ustalonymi zasadami opodatkowania i wysokościami składek, uwzględniającymi nieregularność dochodów? Myślę, że byłoby to całkiem niezłe rozwiązanie, które stanowiłoby zarówno wsparcie dla artystów, jak i freelancerów.

___________________________________________

Utrzymanie bloga też kosztuje. Jeśli więc podoba Ci się to, co piszę, postaw mi symboliczną kawę, która doda mi energii i bardzo pomoże w rozwoju bloga, który jest moją pracą i pasją. Będę Ci bardzo wdzięczna za docenienie i wsparcie. 🙂 A jeśli chcesz wiedzieć więcej o BuyCoffee, zajrzyj TUTAJ.

Postaw mi kawę na buycoffee.to