Picie alkoholu – nałóg i tragedie, których można uniknąć

Chyba nie ma dorosłej osoby, która nigdy nie piła alkoholu. Każdy próbował go choć raz w życiu, a większość ludzi pije alkohol regularnie, nie wspominając o osobach z nałogiem. Każdy czeka do osiemnastki, by móc wreszcie spróbować alkoholu, a wielu nastolatków nie wytrzymuje i kupuje alkohol za plecami rodziców, co potem przekłada się na picie w dorosłości. Mało kto potrafi bawić się bez alkoholu, a dla wielu osób to ucieczka od codziennych problemów. Tymczasem picie alkoholu przynosi więcej szkody, niż pożytku, a nawet doprowadza do tragedii i to stanowczo za często. Jednak projekt ustawy zakazującej reklam i promocji został odrzucony i nadal nie widać, by miało być zrobione cokolwiek, co zmniejszyłoby problem alkoholowy w Polsce. Zresztą to, co proponowała ustawa, to i tak za mało. Jak tragiczne są skutki picia alkoholu, dlaczego w ogóle ludzie go piją i co należałoby zrobić, by je zminimalizować?
Picie alkoholu i jego skutki – tragedie nie tylko pijących
Alkohol to używka, tak samo, jak papierosy, ale o piciu mówi się znacznie więcej, niż o paleniu. Papierosy powodują skutki długofalowe – po wielu latach palenia można się dorobić problemów zdrowotnych i to poważnych. Wieloletnie regularne picie alkoholu, a tym bardziej nałóg, powoduje to samo, ale niestety nie tylko. O papierosach nie mówi się aż tyle (poza mówieniem o nich i innych wyrobach tytoniowych w kontekście dostępu dla młodzieży) z prostego powodu – nie powodują skutków krótkotrwałych, nie zaburzają świadomości. Tymczasem nawet picie alkoholu w niewielkich ilościach może zaburzyć świadomość i spowodować utratę kontroli nad ciałem i umysłem. Oczywiście to zależy od danej osoby, bo u jednej wystarczy jedno piwo albo parę kieliszków na weselu, a inna może wypić naprawdę dużo, zanim to bardziej odczuje.
Człowiek w stanie upojenia ma problemy z równowagą, nie myśli, staje się nieobliczalny, nieprzewidywalny. Nawet ktoś miły i łagodny może po alkoholu stać się agresywnym potworem. Alkohol wzmaga też skłonności do tego, co niebezpieczne i zaburza poczucie zagrożenia. Człowiek po alkoholu staje się zagrożeniem zarówno dla samego siebie, jak i dla otoczenia. Kac na drugi dzień, czy zatrucie alkoholowe to przy tym pikuś. Alkohol przyczynia się do odrzucenia przez społeczeństwo i bliskich. Taki człowiek często zostaje sam ze swoim nałogiem. Chociaż nie zawsze jest to nałóg. W kontekście picia trzeba rozróżniać dwa rodzaje ludzi – tych uzależnionych i tych, którzy piją regularnie lub sporadycznie i zdarza im się wypić za dużo. Nie tylko wiecznie pijani nałogowcy, ale właśnie tacy upijający się sporadycznie też są ogromnym problemem, nie tylko dla swoich bliskich.
Picie alkoholu prowadzi do wielu poważnych problemów, ale najpoważniejsze to zagrożenie zdrowia i życia nie tylko osób bliskich alkoholikowi, ale także obcych poprzez:
- pijanych kierowców – mnóstwo ludzi wsiada za kierownicę po alkoholu. Do tego kolejne mnóstwo pozwala pijanym na prowadzenie, a nawet wsiada razem z nimi do samochodu. Pijani kierowcy stanowią zagrożenie nie tylko dla siebie i swoich pasażerów, ale także dla innych uczestników ruchu. Powodują najbardziej tragiczne w skutkach wypadki, w których najczęściej giną niewinni ludzie.
- przemoc domową – alkohol wywołuje lub wzmacnia agresję. Gdzie przemoc domowa, tam zwykle jest alkohol. Najczęściej ofiarami takiej przemocy domowej alkoholika są najbliższe osoby – żona/partnerka i dzieci. Oczywiście zdarza się i przemoc domowa kobiety wobec mężczyzny, ale rzadziej i zdecydowanie rzadziej przyczyną jest alkohol.
- zaniedbanie dzieci – co chwila zdarzają się tragedie z udziałem dzieci lub sytuacje, w których zagrożone jest ich życie i zdrowie dlatego, że rodzice są alkoholikami. To dziecko ginie, wypadając z okna, to znowu zostaje uratowane cudem przez świadków, a to znowu dzieci chodzą nieubrane i na boso po ulicy. Była też sytuacja, gdzie kilkulatek musiał wyjść z płaczem na klatkę schodową, bo złamał nogę w domu, a matka spała pijana. Dużą rolę ma tutaj niestety 800+, które wielu rodziców wydaje właśnie na alkohol.
- znieczulicę – pijane osoby leżące na ławkach czy na ziemi są omijane szerokim łukiem, a one też mogą wymagać pomocy z powodu zdrowotnego. Jeszcze gorsze jest to, że każdy leżący na ziemi lub ławce jest odbierany jako pijany, a nie zawsze tak jest. Chociażby cukrzyca/hipoglikemia powoduje, że od chorego czasem czuć woń alkoholu, mimo że nie pije. Wiele osób przez to zostaje bez pomocy i nawet traci życie.
- nietrzeźwość w pracy – często się słyszy o pijanych kierowcach ciężarówek lub autobusów, pijanych lekarzach, piciu na budowach itp., co może skończyć się poważnymi konsekwencjami dla samych pracowników, jak i klientów.
Pijani ludzie są także zagrożeniem dla samych siebie. Jako piesi albo rowerzyści mogą łatwo wpaść pod samochód, a dodatkowo alkohol zaburza świadomość zagrożenia i skłania do tego, co niebezpieczne. Wiele utonięć latem jest spowodowanych wejściem lub skakaniem do wody po wypiciu alkoholu. Zdarzają się też upadki z wysokości czy zranienia ostrymi narzędziami, które w rękach pijanego stają się śmiertelnym zagrożeniem i dla niego, i dla otoczenia. Niestety jednak pijący nic sobie z tych wszystkich zagrożeń i sytuacji nie robią. Picie alkoholu jest silniejsze.
Dlaczego ludzie w ogóle piją? Mechanizm powstania nałogu
Dlaczego ludzie tak ochoczo sięgają po alkohol? Dla większości ludzi jest najlepszy do towarzystwa. Ludzie zwyczajnie nie potrafią się bawić bez picia. Podoba im się ten stan upojenia, w czasie którego zapominają o codzienności, jak narkomanom stan odurzenia po zażyciu narkotyku. W wielu przypadkach, zwłaszcza tych kończących się nałogami, picie alkoholu staje się remedium na problemy. Tylko, że ich nie rozwiązuje. Tak jak leki przeciwbólowe tylko maskują ból, a nie leczą przyczyny, alkohol tylko maskuje problemy, odrywa od nich na chwilę. Na chwilę, bo tak jak lek przeciwbólowy przestaje działać po paru godzinach i ból wraca ze zdwojoną siłą, zmuszając do zażycia kolejnych tabletek, tak samo po jakimś czasie się trzeźwieje i ze zdwojoną siłą wracają problemy, więc znowu się pije. Koło się zamyka i to jest właśnie mechanizm powstawania nałogów, nieważne, czy to leki, alkohol, papierosy, czy narkotyki.
Nie każdy pijący jednak jest nałogowcem. Większości osób zdarzyło się przynajmniej raz w życiu wypić za dużo na imprezie. Jeśli nie pijemy regularnie i się nie upijamy to ok. ale nawet sporadyczne upicie się na imprezie może stać się początkiem drogi do nałogu. Bo zaczyna się od niewielkiej ilości, sporadycznie, a potem pije coraz bardziej regularnie i coraz więcej. Warto więc umieć w odpowiednim momencie powiedzieć STOP. To już za dużo. Zarówno na imprezie, kiedy zaczynamy czuć, że coś zaczyna się dziać (ja po paru kieliszkach na weselu zaczynam dziwnie się czuć, śmiać się jak głupia i to jest dla mnie znak stop właśnie), jak i kiedy zauważymy, że zbyt regularnie sięgamy po alkohol. Lepiej zapobiegać, niż leczyć, więc im wcześniej zauważymy, że zaczynamy mieć problem, tym lepiej.
Walka z alkoholem – czy można uniknąć tragedii po alkoholu?
Walka z każdym nałogiem jest bardzo trudna, a z alkoholem najtrudniejsza. To najgorszy nałóg, bo najłatwiej w niego popaść, a właśnie najtrudniej go pokonać. Przyczyna tego jest prosta – alkohol jest zbyt łatwo dostępny. Dla mnie to jest totalnie niezrozumiałe – narkotyki są nielegalne i nie jest tak łatwo je kupić, a ich posiadanie jest ryzykiem kary nawet więzienia, a alkohol, mimo takich samych skutków (odurzenie, zaburzenie świadomości) jest dostępny powszechnie. Można go kupić w każdym markecie, małym sklepie spożywczym, monopolowym, barze, restauracji, klubie. Do tego mamy słodycze z alkoholem, czy takie historie, jak kiedyś alkotubki podobne do musów dla dzieci, o których też pisałam tutaj.
Niestety na pijących nie działają żadne kary. Nie dość, że kary są już po fakcie, czyli po zdarzeniu, które często jest tragiczne, to nie likwidują problemu picia. W przypadku kierowców złapanie przez policję jest jak trafienie szóstki w Totka. Większość nigdy nie zostaje złapana. Przepisy drogowe są prawie niemożliwe do egzekwowania. Ukaranie staje się możliwe dopiero po wypadku lub złapaniu do kontroli drogowej, ale policja nie jest w stanie stać wszędzie. Przepisy są martwe, tak jak np. zakaz prowadzenia samochodu. Ludzie sobie nic z tego nie robią, bo wiedzą, że trzeba mieć wyjątkowego pecha, by zostać złapanym. Żeby zminimalizować problem jakim jest picie alkoholu i jego konsekwencje, jest tylko jedno wyjście – ograniczenie dostępności alkoholu. Jednak nocna prohibicja czy zakaz picia w miejscach publicznych, to za mało, bo zawsze można kupić więcej w ciągu dnia, żeby nie musieć w nocy.
Jeśli chcemy, aby tragedii spowodowanych przez picie alkoholu było mniej, musi być:
- zakaz reklamowania i promocji jakichkolwiek napojów alkoholowych, również piw;
- zakaz sprzedaży alkoholu nieletnim i legitymowanie w sklepach każdej młodej osoby/młodo wyglądającej, bo prędzej poproszą o dowód jak się ma energetyk w koszyku, niż jak się ma alkohol;
- ograniczenie ilościowe – jedna puszka/butelka na osobę;
- zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych i w przydrożnych sklepach, a najlepiej możliwość sprzedaży alkoholu wyłącznie w sklepach monopolowych i ograniczenie ich godzin otwarcia;
- zakaz posiadania alkoholu podczas jazdy samochodem, środkami transportu masowego;
- zakaz sprzedaży alkoholu nietrzeźwym i zakaz wstępu dla nietrzeźwych do sklepów, zakaz przebywania nietrzeźwych w miejscach publicznych;
- nakazanie pracodawcom kontrolowania trzeźwości pracowników;
- ograniczenie serwowania alkoholu przez restauracje i bary (np. kufel piwa albo 1 drink na osobę), zakaz sprzedaży na wynos;
- ograniczenie dostępu do stoisk alkoholowych w marketach – pracownik wpuszcza tylko dorosłych i trzeźwych;
- obowiązek zgłaszania na policję lub straż miejską każdej nietrzeźwej osoby, znajdującej się w miejscu publicznym i zobowiązanie służb do zabrania takiej osoby na izbę wytrzeźwień.
Ograniczenie sprzedaży i realne ograniczenie możliwości funkcjonowania publicznego pod wpływem alkoholu to jedyne sposoby na zmniejszenie ilości tragicznych zdarzeń, do których doprowadza picie alkoholu, zarówno nałogowe, jak i sporadyczne wypicie za dużo. Raczej niestety niemożliwe jest uniknięcie całkowicie tragedii po alkoholu, ale na pewno można zdecydowanie zmniejszyć ich liczbę. Wymaga to jednak radykalnych działań i przepisów. Odrzucona ostatnio ustawa i tak niewiele by dała. A najlepszym rozwiązaniem jest rozwaga każdego z nas. To, że alkohol jest wszędzie, nie znaczy, że musimy pić i to tyle, żeby stracić kontrolę nad sobą i swoimi wyczynami, których po wytrzeźwieniu się nie pamięta. I tu jest też ważna rola bliskich, znajomych. Niech powiedzą Ci, co wyprawiałeś po wypiciu, niech nagrają Cię telefonem i Ci pokażą. Może to Cię otrzeźwi. I niech sami nie nakłaniają do picia, bo „ze mną się nie napijesz? Obrażę się!” też może przyczynić się do nałogu.
___________________________________________
Utrzymanie bloga też kosztuje. Jeśli więc podoba Ci się to, co piszę, postaw mi symboliczną kawę, która doda mi energii i bardzo pomoże w rozwoju bloga, który jest moją pracą i pasją. Będę Ci bardzo wdzięczna za docenienie i wsparcie. 🙂 A jeśli chcesz wiedzieć więcej o BuyCoffee, zajrzyj TUTAJ.


