Przedwczoraj był światowy dzień świadomości jąkania. To dość powszechna wada wymowy, która polega na powtarzaniu sylab lub ich rozciąganiu i jest często wyśmiewana. Najpopularniejsze jąkały w naszym kraju, to Jurek Owsiak oraz Łukasz Golec i nie przeszkadza im to wykonywać zawodów wymagających perfekcyjnej mowy. I o niej dzisiaj chcę kilka słów skrobnąć. Na co dzień zajmuję się pisaniem i pisownią, a dzisiaj dla odmiany zajmę się mową. To też część naszego pięknego języka i niestety podobnie, jak pisownia, sprawia wielu osobom problemy. I wcale nie chodzi mi tu o same wady wymowy, a o niechlujstwo, takie samo, jak w pisaniu. Wydawałoby się, że nasza polska mowa nie jest taka trudna, a jednak. Co ciekawe, krytykowanie czyjejś niezbyt porządnej mowy przychodzi nam z łatwością, podczas gdy sami nie jesteśmy tacy perfekcyjni.

Polska mowa – Naturalność a niechlujstwo

Zanim się zacznie mówić o niechlujstwie mowy, trzeba umieć odróżnić, co jest rzeczywiście niechlujne, a co naturalne. Bo polska mowa naturalnie się zmiękcza. Np. mało kto mówi dokładnie „jabłko”. Raczej w wymowie jest „japko” (i od razu w uszach dźwięczy reklamowe „jabułko”, które kłuje w uszy, ale jednocześnie śmieszy. Twórca chyba szukał kompromisu pasującego do mowy małego dziecka i wymyślił nieco inny akcent, co wyszło dość kuriozalnie.).

Tak samo wychodzi nam „szypko”, zamiast „szybko”. Ale „b” to nie jedyna litera, która w mowie się zmiękcza. „D” zmiękcza się do „t”, kiedy znajduje się w środku wyrazu albo na końcu. „G” też zmiękcza się do „k”, zwłaszcza na końcu wyrazów. „Z” zmiękcza się do „s”, „ż”,do „sz”, „ź” do „ś”, „dż” do „cz”, a „dź” czasem w środku lub na końcu wyrazu może się zmiękczyć do „ć”. To jest naturalne. Zbitka „trz” na końcu wyrazu też się zmiękcza do „cz”, bo ludzie często mówią „pacz”, zamiast „patrz”. To jeszcze nie jest niechlujstwo, ale jak ktoś już mówi, że „paczy” to jest niechlujstwo do potęgi. Przypomina się tu słynne „co ja paczę” z memów, które oczywiście było żartobliwe.

Szkodliwe memy i celowe błędy

Wspomniane „co ja paczę” czy „jabułko”, to nie jedyne przypadki celowego stosowania błędnej wymowy. Kolejny przykład to słynne wiralowe memy z piesełem, czyli przypominającym lisa akita bądź shba inu. Ludzie podchwycili to i masa właścicieli zakłada w Social Mediach konta dla swoich pupili, na których publikują posty sugerujące jakby konto rzeczywiście prowadził pies. Kaleczenie języka jest tutaj celowe, ale może być szkodliwe.

Ludzie nagminnie piszą i mówią niepoprawnie, a jak jeszcze dziecko, uczące się dopiero poprawnej polszczyzny, zobaczy takie posty z celowym zniekształceniem języka, może mieć mętlik w głowie i zignorować zasady pisowni lub wymowy, skoro dorośli tak robią. Warto więc się upewnić, czy dziecko na pewno rozumie celowość w takim pisaniu lub mowie w filmikach i wytłumaczyć, że to jest zabawa i na co dzień nie wolno tak pisać czy mówić. To samo dotyczy przekleństw.

Polska mowa – nietypowa to nie zawsze niechlujność

Na poziom mowy u każdego człowieka wpływ ma wiele czynników. Owszem, większość przypadków to byle jakość wynikająca z ignorancji, szybkości, nadmiernego skracania i utartych schematów jak np. dawne smsy czy czaty, Gadu-Gadu, które nauczyły nas krótkich komunikatów. W przypadku dzieci wpływ na mowę ma zły przykład od rodziców czy z internetu. Znaczenie ma też pochodzenie, bo mieszkańcy wsi mówią bardziej niechlujnie, niż miastowi. Jednak nietypowa mowa to nie zawsze niechlujstwo.

Trzeba też pamiętać, że polska mowa, to też rozmaite gwary, dialekty, żargony, które zniekształcają nasz język, ale są naturalne dla konkretnych regionów czy grup społecznych, zawodowych. Jednak nieładna mowa bywa też skutkiem wad wymowy, zaniedbanych, bo rodzice wolą pracować i wydawać kasę na Bóg wie co, zamiast zabrać dziecko do logopedy. Wpływ na jakość mowy ma też sama budowa szczęki i żuchwy, zgryz, braki w uzębieniu czy problemy zdrowotne, np. porażenia nerwów twarzy neurologiczne lub urazowe czy zniekształcenia szczęki w wyniku urazu, operacji. W takich sytuacjach niestety trzeba się pogodzić z tym, że się wybitnym mówcą, aktorem czy prezenterem telewizyjnym nie będzie.

Spójrz na swoją mowę, potem krytykuj innych

Właściwie do napisania tego felietonu zainspirował mnie komentarz pod postem na stronie mojego ulubionego serialu „Sprawiedliwi. Wydział Kryminalny”. Po odcinku z moją ulubioną bohaterką, Dagą Górską, pewien pan postanowił skrytykować grającą ją panią Magdę Margulewicz za niechlujną mowę. Otóż Daga prowadziła sprawę związaną z zaginięciem dziecka, które miało miejsce 20 lat wcześniej, i te 20 lat przewijało się przez cały odcinek, i padło wielokrotnie również z jej ust. Ów widz „polonista” od siedmiu boleści, czepił się, że pani Madzia cały czas mówiła „dwaścia”. Odpisałam mu wtedy, że kogoś krytykuje, a sam zapewne gada na co dzień byle jak. Taka jest prawda, jak w znanym powiedzeniu, że na kogoś łatwo nadawać, a belki w własnym oku się nie widzi.

Fakt, że od aktorów, tak jak i od dziennikarzy czy prezenterów oczekuje się nienagannej mowy i niechlujstwo mowy przed kamerą nie przystoi takim osobom. Jednak serial to trochę inna sprawa. Aktor musi skupić się na tym, by powiedzieć wyraźnie, ale mimo wszystko brzmieć naturalnie i dostosować też mowę do postaci i charakteru dialogu. W scenariuszu jest wszystko napisane i aktor robi, co musi. Jak postać musi seplenić, bełkotać po alkoholu albo majaczyć w wyniku obrażeń czy tam się jąkać, gadać po wiejsku czy jakaś gwarą, to aktor to robi.

Przede wszystkim jednak ważne jest zachowanie naturalności mowy. Mówienie tak, jak ludzie mówią naturalnie. Takie „dwaścia” zdarza się każdemu i czasem można na to przymknąć oko. Przy szybkiej, naturalnej właśnie mowie zanika po prostu twarde „dzi” i mimowolnie wychodzi to „dwaścia”. A chyba każdy pamięta zabawę w chowanego i nawet do dziś liczy: „dwana, czyna, czterna, piętna…”. W mowie często skracamy dłuższe wyrazy dla ułatwienia. Jest to też wyryta w mózgu pozostałość po pisaniu smsów na starych komórkach z limitem znaków i kosztami tym większymi, im dłuższy SMS. Skracało się więc na potęgę i jeszcze pisało bez polskich znaków.

Mnie w serialach bardziej mierzi nadmierny perfekcjonizm, pedantyzm w mowie. Ba, językowo też jest niewskazany i jest nawet wymieniany wśród objawów np. autyzmu. U osób werbalnych pedantyzm w mowie jest bardzo częsty już u dzieci. Ja też jestem dość pedantyczna, ale bardziej w pisaniu, niż w mowie. Ale mierzi mnie, jak w „SWK”, w „Sprawiedliwi Trójmiasto” czy w „Gliniarzach” aktorzy epizodyczni, zwłaszcza kobiety, recytują niekiedy swoje kwestie aż do przesady wyraźnie. Grając zwykłych ludzi – ofiary, rodziny, świadków zdarzeń – mówią tak, że żaden zwykły człowiek, jeszcze w emocjach towarzyszących odkryciu zwłok czy przesłuchaniu przez policję by tak nie mówił. Wiadomo, że do policjanta, obcej osoby, mówi się inaczej, niż do kumpla, ale bez przesady. Polska mowa na co dzień to nie zawsze pedantyczna recytacja. Mnie to czasem bardziej uderza, a na „dwaścia” Górskiej nawet uwagi nie zwróciłam.

Spójrzmy na własną mowę, zanim skrytykujemy kogoś za jedno drobne, językowe potknięcie. Wszyscy zwykle mówimy szybko, dążymy do skrócenia wypowiedzi, mówimy tak, jak mówiło się i mówi w naszym domu. Tak, jak nauczyliśmy się od dzieciństwa. Szanujmy nasz język, bo polska mowa jest piękna, ale też nie popadajmy w paranoję i nie bądźmy aż takimi językowymi pedantami. Używajmy języka naturalnie i dostosowujmy go do sytuacji czy rozmówcy. I pamiętajmy przede wszystkim o dzieciach, które my, dorośli musimy nauczyć poprawnego języka, a nie internet i nasze niechlujstwo pisania i mowy.

___________________________________________

Utrzymanie bloga też kosztuje. Jeśli więc podoba Ci się to, co piszę, postaw mi symboliczną kawę, która doda mi energii i bardzo pomoże w rozwoju bloga, który jest moją pracą i pasją. Będę Ci bardzo wdzięczna za docenienie i wsparcie. 🙂 A jeśli chcesz wiedzieć więcej o BuyCoffee, zajrzyj TUTAJ.

Postaw mi kawę na buycoffee.to