Cennik usług copywritera – jakie stawki proponować klientom?

Miało być o portfolio. Stworzyłam sobie nowe, tutaj, na blogu, jako podstronę podpiętą do zakładki „Usługi”. Uznałam, że tak będzie najlepiej po tym, jak straciłam poprzednie, które miałam na portfoliobox.net. Jednak o tym następnym razem, gdyż z powodu tego, co spotkało mnie ostatnio w pewnej grupie na Facebooku muszę napisać o tym, jak powinien wyglądać cennik usług copywritera. Stawki za teksty to temat bardzo ważny i kontrowersyjny. Zwłaszcza początkujący copywriterzy powinni najpierw poznać dobrze rynek zanim zaczną szukać pierwszych zleceń. Tymczasem wielu ma to niestety w nosie i psuje rynek godząc się na śmieszne stawki lub sami takie proponując, a dla klientów im taniej, tym lepiej. Oni nie chcą przepłacać. Jak więc wycenić swoje usługi? Od czego zależy cena tekstów i jaki sposób wyceny wybrałam ja? Najpierw jednak o tym, co zaszło na Facebooku, gdyż muszę Was ostrzec przed jedną z grup.

Niczym persona non grata…

Grupy na Fb to fajna sprawa. Niestety poza jedną, która zwie się „Copywriter oferty (market)”. Postanowiłam po ostatnich wydarzeniach czym prędzej tę grupę opuścić. Mam swój honor i nie pozwolę traktować się, łagodnie mówiąc, jak persona non grata. W grupach doskonale widać kompetencje wielu osób zamieszczających tam ogłoszenia. Dotyczy to zarówno copywriterów, jak i zleceniodawców. Jakość ogłoszeń często woła o pomstę do nieba i ręce opadają na samą myśl, że tak samo koszmarne mogą być teksty tych osób. Ja mam alergię na błędy, a zwłaszcza będące wynikiem niechlujstwa literówki, a także na niektórych ludzi.

Zarzuca się mi jakąś nienawiść do początkujących i hipokryzję, bo potrafię skrytykować, zwrócić takim osobom uwagę, jednocześnie dając porady na blogu. Gdyby tak było, to bym nie dawała porad. Mam jednak istną alergię na osoby, które uważają, że copywriting jest absolutnie dla każdego. I że wystarczy tylko umieć pisać i że nie trzeba nic umieć, wiedzieć, by zacząć. Tak samo mam istną alergię na takich, co chcą to robić tylko dodatkowo i mają gdzieś, że powinni najpierw się wszystkiego, co trzeba, nauczyć. Po co mają się uczyć, skoro im wystarczy parę tekstów w miesiącu naskrobać i dorobić tę stówę czy parę stówek do pensji czy kieszonkowego? Tak, kieszonkowego, bo nawet małolaty się za to biorą. Tacy kompletnie nie mają pojęcia, jakie stawki proponować czy na jakie się godzić. W grupach widzę nawet ogłoszenia od żółtodziobów, którzy napiszą teksty za darmo, bo na razie zbierają do portfolio. No ręce opadają…


Ze wspomnianej wyżej grupy miałam ochotę odejść już kiedyś, po tym, jak admin ze mnie zrobił idiotkę i przez to oberwało się pewnej, początkującej dziewczynie. Zwróciłam jej uwagę na błąd w ogłoszeniu i zostałam zalana za to falą hejtu. To, co pisali mi w grupie to jeszcze nic jednak w porównaniu do naprawdę obrzydliwego komentarza, jaki dostałam tutaj. Usunęłam natychmiast te nienawistne brednie i wściekła uznając, że dziewczyna (jej wytknęłam błąd, więc tylko ona miała prawo się rzucać) przegięła wróciłam do grupy i napisałam jej co myślę. Jakież było moje zdziwienie, kiedy napisała, że nie była na blogu i chętnie zajrzy, żeby się czegoś nauczyć. Dopiero wtedy zauważyłam, że mój komentarz, w którym wytknęłam błąd został usunięty. Ona dodała, że na niego odpowiedziała, a ja nawet nie zdążyłam tego zobaczyć. Gdybym zdążyła, to bym wiedziała, że ten obrzydliwy komentarz na blogu to nie ona. Tylko admin może usuwać w grupie komentarze, więc to była jego sprawka. Było mi przykro, aż chciało mi się płakać, że przez niego oberwała biedna dziewczyna.

Jednak jeszcze wtedy z grupy nie odeszłam uznając, że nie zrobię im tej przyjemności. Jednak po tym, jak upomniałam nieletniego chłopaka, że copywriting nie jest dla dzieci i najpierw należy szkołę skończyć, zamiast zabierać pracę doświadczonym specjalistom, zostałam znów zmieszana z błotem i nie dano mi nawet szansy na żadną odpowiedź. Jedna osoba przypomniała przepisy dotyczące pracowników młodocianych. Choć chciałam, to nie mogłam napisać jej, że je doskonale znam. Robiłam nawet zlecenie dla klienta kiedyś na ten temat. W dodatku małolat nie podał swojego wieku, co jest równoznaczne z ukrywaniem nieodpowiedniego albo jego nieznajomością prawa (można od 15 roku życia być pracownikiem młodocianym). A dlaczego nie mogłam odpowiedzieć? Bo bezczelnie mi ten pieprzony admin zablokował komentowanie i publikowanie uniemożliwiając tym samym zgłaszanie się do zleceń i oferowanie usług. Odeszłam czym prędzej z grupy, bo mam swój honor i nie zamierzam być w grupie, w której nawet admin traktuje ludzi jak śmieci! I to doświadczonych specjalistów. No, ale przejdźmy do cennika, bo o stawki wszystko się rozbija.

Zmora niskich stawek

Klienci często roszczą sobie prawo do narzucania nam stawek. Jednak wielu jest takich, którzy zdają się na nasze oferty. Jednak mam wrażenie, że tych pierwszych jest znacznie więcej. Rozpiętość stawek za teksty jest ogromna. Za jeden tekst można zarobić od kilku do nawet kilkuset złotych. Te ostatnie stawki są zarezerwowane dla doświadczonych specjalistów piszących przez lata. Niestety jednak coraz rzadziej klienci godzą się na taką zapłatę. Tak psuje się rynek, a psują go właśnie początkujący, którzy od razu chcą zleceń, zamiast najpierw zdobyć potrzebną wiedzę, również o rynku copywriterskim. Zwłaszcza osobom, które tylko chcą sobie dorobić, na przykład właśnie nastolatkom wisi równo, że nie mają o niczym pojęcia. To mnie właśnie wkurza. Tacy przyjmą zlecenie bez względu na stawkę, byle cokolwiek wpadło na konto. Wystarczy stówka, dwie czy kilka do kieszonkowego bądź pensji. Takich właśnie ciągle widzę w tych grupach na Fb, dlatego często upominam o niskie stawki czy błędy w ogłoszeniach.

Nie wspominam już o portalach typu GC, które niskimi stawkami chcą przyciągać klientów. Copywriterom zaś robią schody zmuszając po rejestracji do pisania tekstów SEO za najniższe stawki. Ok, może jest to dobre dla początkujących. Takie sprawdzenie, czy się nadają w ogóle do tej roboty, ale psuje to rynek tragicznie! Klienci bowiem nie chcą przepłacać i skoro znajdują się takie głąby, które im napiszą teksty nawet za 2 złote/1000 zzs, to korzystają nie myśląc nawet o tym, co za tę stawkę dostaną. Dzięki takim głąbom my, doświadczeni profesjonaliści mamy trudność ze znalezieniem zleceń, bo cenimy odpowiednio swoje umiejętności i doświadczenie. Klienci wybierają ich, bo dlaczego niby mają płacić 500 złotych skoro zawsze znajdzie się ktoś, kto napisze to za 50? To bardzo przykre. Wiadomo, że początkujący tak jak w każdej pracy nie mogą liczyć od razu na kokosy. Nie znaczy to jednak, że mają psuć rynek godząc się na stawki urągające godności nawet ich.


Jak wycenić swoją pracę?

Stawki w copywritingu to bardzo złożona sprawa. Zależą bowiem od bardzo wielu czynników. Cennik usług copywritera powinien być ustalony w oparciu o:

  • nasze doświadczenie – początkujący nie może cenić się za wysoko, ale też nie przesadnie nisko;
  • poziom naszych umiejętności – sami musimy ocenić wartość naszych umiejętności. Zbyt niska stawka może oznaczać dla klienta, że nie mamy pewności siebie i swoich umiejętności i się nie doceniamy. Zbyt wysoka zaś powie klientowi, że się wywyższamy. Zwłaszcza jeśli uzna on, że nasz tekst nie jest tak dobry, jak na tak wysoką stawkę;
  • rodzaj tekstu – o tym będzie osobny wpis, po wpisie o portfolio, czyli w grudniu. W internecie potrzebne są różne rodzaje tekstów – od tekstów SEO po specjalistyczne artykuły. Te pierwsze mają najniższą wartość merytoryczną, więc najmniej kosztują. Jednak nie przesadzajmy. Stawka nie powinna absolutnie być niższa niż 10 zł/1000 zzs za teksty SEO!;
  • ilość treści zamawianej przez klienta – Przy dużej ilości contentu i wysokiej stawce klient musiałby czasem zapłacić naprawdę ogromną kwotę. Oczywiście nie chcemy, żeby klienci zbankrutowali, więc stawki musimy też uzależniać od tego, ile treści zamawia klient;
  • czas, który musimy poświęcić na napisanie tekstów – nasz czas też ma swoją wartość. Sami musimy ją oszacować i wziąć pod uwagę ustalając swój cennik copywritera;

Cennik usług copywritera – stawki za znaki, strony, a może czas?

To kolejne pytanie, jakie zadają sobie początkujący copywriterzy i zadawałam sobie również ja na początku mojej drogi. Najczęściej zdecydowanie spotykane są stawki za znaki i jest to moim zdaniem najlepsza opcja. Każdy znak jest ważny i tak powinno się wyceniać teksty. Wyobraźmy sobie tekst na 5000 znaków. Jedna strona A4 to około 2000 znaków, w zależności od rozkładu tekstu (nagłówki, wypunktowania, odstępy itd.) oraz od wybranej czcionki i jej wielkości. Ja zawsze piszę podstawowym Timesem o wielkości 13. Więc tekst na 5000 znaków zajmie do 2,5 strony A4. Napisanie takiego tekstu zajmuje około godziny, choć jak dodać do tego research czy korektę, może to zająć i nieco dłużej. Załóżmy, że stawką jest 20 zł. Jeśli za 1000 znaków, to zarobimy 100 złotych. Jeśli za stronę A4 to zarobimy 50, a za godzinę ledwie 20… Stawka za stronę czy za godzinę musiałaby być znacznie większa niż za 1000 znaków, żeby zarobić za taki tekst odpowiednią sumę. Stawka za 1000 znaków jest więc najbardziej adekwatna do wartości tekstu.

Cennik usług copywritera – jak najlepiej ustalić stawki?

Stawki można ustalić sztywne, czyli np. 20 zł/1000 zzs i koniec, stawka nienegocjowalna, nieważne ile łącznie treści zamawia klient – ma tyle płacić. Można też jednak uelastycznić cennik, co będzie lepszym rozwiązaniem. Zachęcam do obejrzenia mojego cennika – TUTAJ. Ja uelastyczniłam stawki w zależności od ilości treści zamawianej przez klienta. Jest to sposób wyceny nierzadko stosowany w przypadku usług policzalnych. Ja spotkałam się z tym chociażby na studiach w drukarniach, gdzie czasami drukowałam jakieś potrzebne rzeczy, a przede wszystkim prace dyplomowe. Stawki za stronę są tam zależne od liczby drukowanych stron. Im więcej stron się drukuje, tym mniej się płaci za jedną. Tak samo ja postanowiłam wycenić moje usługi. Im więcej treści klient zamawia (jednorazowo lub na miesiąc w przypadku dłuższej, regularnej współpracy), tym mniej płaci za 1000 znaków.


Wiem, pisałam, że stawki za teksty SEO nie powinny być niższe niż 10 zł/1000 zzs, a sama mam stawkę 5 zł, jednak zobaczcie za ile treści. Taka stawka jest możliwa tylko w jednym przypadku – zamówienia łącznie ponad 100 tys. znaków. Ponadto zwrócę jeszcze Waszą uwagę na zróżnicowanie stawek w tekstach tematycznych. Tam podaję nawet nie konkretną stawkę, a przedział dla konkretnej ilości contentu. To dlatego, że teksty tematyczne mają różną jakość i przeznaczenie. Mogą to być teksty informacyjne lub poradnikowe na tematyczne lub ogólne portale, blogi firmowe lub zwykłe. Konkretną stawkę ustalam na podstawie podanych przez klienta informacji dotyczących wymagań jakościowych oraz przeznaczenia tekstu. Cenię również swój czas. Zlecenia zwykle realizuję w kilka dni roboczych. Daję jednak możliwość też zamówienia w trybie ekspresowym, za które klient jednak musi dopłacić.

Kochani, nie psujmy rynku!

Własny cennik usług copywritera to jedno, ale często to klienci narzucają nam jednak swoje stawki. Tak jest chociażby na portalach typu GoodContent. Jednak tam klientom stawki narzuca też sam portal, który utrzymuje je na niskim poziomie nie chcąc stracić klientów, którzy mogliby uznać je za wysokie. GC czy Textbookers to idealne portale na początek, ale błagam, miejcie swój honor! Nie tykajcie absolutnie zleceń ze stawkami przynajmniej poniżej 5 zł/1000 zzs! Tylko tak możemy pokazać, że stawki są za niskie. Jeśli ciągle będą znajdować się tacy co napiszą za dwa złote, to te stawki nie zmienią się nigdy! Prosiliśmy tyle razy na forum portalu o zmiany, o docenienie dobrych copywriterów, ale nie doczekaliśmy się niczego. Możemy więc tylko olewać zlecenia z najniższymi stawkami. Tylko tak możemy walczyć!

Jeśli zaś szukacie zleceń prywatnie i klient narzuca wam stawkę, nie gódźcie się na stawki poniżej 10 zł/1000 zzs za teksty SEO! Za teksty tematyczne wołajcie chociaż 20 – 30 zł za 1000 znaków! Tłumaczcie klientom, że jakość kosztuje. Skoro sami nie potrafią pisać albo nie mają czasu, to niech płacą za to, że ktoś pracuje i poświęca czas dla nich. Nie dajcie się wykorzystywać za pół darmo! Stwórzcie sobie atrakcyjny cennik usług copywritera i dla siebie i dla klientów.

Pomaganie i doradzanie Wam to część mojej misji. Nie naprawię tak świata, ale jeśli choć parę osób dzięki mnie uświadomi sobie, że daje się wykorzystywać i psuje rynek, będę szczęśliwa! Powodzenia!