komunikacja z neurotypowym

Podobno to my, autyści, mamy problem z komunikacją. I jest to nawet jedna z podstaw do diagnozy. Tymczasem ja mam wrażenie, że to neurotypowi mają problem, bo często podczas kontaktu z nimi dostaję szewskiej pasji i chce mnie coś trafić. Oto kilka przykładów, jak wygląda komunikacja z neurotypowym. Jak ich zrozumieć?

Komunikacja z neurotypowym – rozmowa przez telefon

Prawdziwa zmora to nie przedstawianie się. Jak jestem u rodziców i odbieram telefony to często nie wiem, kto dzwoni, bo nie znam wszystkich osób, z którymi rodzice mają kontakt, a jak nie rozmawiam z kimś na co dzień, to mam prawo nie pamiętać głosu. Poza tym zawsze byłam uczona, że  dzwoniący powinien się przedstawić. 

Kolejna rzecz – neurotypowy mówi coś i cisza. A za chwilę „jesteś tam?”. No, jak konkretnie nie zadałeś pytania, to skąd ja mam wiedzieć, że oczekujesz odpowiedzi. A jak je zadajesz, to mam prawo się nad odpowiedzią zastanowić. Najgorzej to jak w pracy trzeba znaleźć coś, o co pyta dzwoniący, a dzwoniący oczekuje odpowiedzi natychmiast. Paranoja. 

Następna sprawa – dzwoni i dzwoni i dzwoni. Dobija się jak idiota. Czy tak trudno pomyśleć, że jak nie odbieram, to znaczy, że nie mogę? Nie można poczekać 15-20 minut i jeszcze raz zadzwonić? A jak ja oddzwaniam, to odebrać nie raczy, co jest jeszcze bardziej kuriozalne skoro tak się dobijał. Albo dzwoni i jednocześnie robi coś innego (ukochany multitasking) i przez to gębę ma odwróconą od telefonu, mimo że telefon przy uchu. Albo włączy sobie głośnomówiący i położy telefon kilometr od gęby, a potem na prośbę o powtórzenie wkurza się i mówi „to głucha jesteś, czy co” albo „trzeba było słuchać”! I to samo, bo zadzwoni z jakiegoś miejsca tak głośnego, że nie słychać własnych myśli. Nie mówiąc już o trzaskach i szumach w telefonie i o tym, że albo ledwo go słychać, albo drze się tak, że mało mi bębenki w uszach nie eksplodują. 

Komunikacja z neurotypowym – pisanie na czacie

Tu zaczynamy od tego samego, co z telefonami. Niekonkretne sformułowanie, „cześć” i tyle albo „mam pytanie”, „mam sprawę”, „mam newsa” i czeka, zamiast pisać. A potem „czemu nie odpisujesz”? A co ja mam pisać, jak ty nie piszesz, o co ci chodzi? Najpierw napisz, to ci odpiszę. 

No to zaczyna pisać i wysyła po kilka słów. Jedna linijka, druga, dziesięć i dalej bez konkretów. Normalnie jak w tych irytujących artykułach z clickbaitami. Najpierw „mam newsa”, działające jak clickbait, a potem rozdrabnianie się i tysiąc linijek, zanim padnie konkret, jak w takim artykule, gdzie kluczowa informacja jest na samym końcu albo w ogóle nie ma, tylko nagłówek sugeruje, żeby kliki się zgadzały. A jeszcze gorsze są te cholerne trzy kropeczki, które w nieskończoność pojawiają się i znikają tysiąc razy, zanim wyśle kolejne kilka słów. Można naprawdę ześwirować, zanim wreszcie się wysłowi i napisze to, co powinien. 

Kolejna rzecz, to oczekiwanie, że ja odpiszę natychmiast, a jak ja o coś zapytam, to odpowiedzi brak. I jeszcze uznawanie, że można zawrócić dupę o każdej porze, nawet w środku nocy, czy nad ranem. I myślenie, że ja nie mam nic do roboty, tylko mogę siedzieć i pisać cały dzień, jak on. 

Rozmowa w cztery oczy

Tutaj to już ogarnięcie wszystkich niuansów rozmowy jest jak szukanie wyjścia z totalnie pokręconego labiryntu, gdzie na każdym rozwidleniu jest kilka dróg do wyboru. Nie patrzę w oczy – nie słucham, olewam, zero szacunku dla rozmówcy. Nie odpowiadam od razu – to samo. Masa niejasności co do emocji, intencji. Tak wygląda komunikacja z neurotypowym. Nienawidzę jak ludzie zdrabniają moje imię i mówią do mnie Kamilko. Przez wygląd większość ludzi traktuje mnie jak dziecko i ja nie jestem w stanie stwierdzić, czy dana osoba mówi zdrobniale, bo bierze mnie za dziecko, czy z sympatii. Uśmieszki, spojrzenia, a ja się muszę zastanawiać, czy powiedziałam albo zrobiłam coś nie tak, czy wyglądam nie tak. Do tego dwuznaczności, wieczne rozkminianie, czy to, co neurotypowy powiedział, to było na serio, czy sarkazm albo żart. Brak bezpośredniości i konkretności komunikacji słownej u neurotypowych, którzy dokładają sobie miny i gesty w zamian, to dla mnie, autystki, zmora. 

Pytam więc jeszcze raz – czy to na pewno ja mam problem z komunikacją, a może właśnie neurotypowi? Może to komunikacja neurotypowych jest zbyt zagmatwana, niejasna, zbyt słaba na mój poziom intelektu, który woli prosto, bezpośrednio i konkretnie? Odnoszę wrażenie, że monotropiczny mózg autysty jest w wielu aspektach lepszy.

___________________________________________

Utrzymanie bloga też kosztuje. Jeśli więc podoba Ci się to, co piszę, postaw mi symboliczną kawę, która doda mi energii i bardzo pomoże w rozwoju bloga, który jest moją pracą i pasją. Będę Ci bardzo wdzięczna za docenienie i wsparcie. 🙂 A jeśli chcesz wiedzieć więcej o BuyCoffee, zajrzyj TUTAJ.

Postaw mi kawę na buycoffee.to