Dumni po zwycięstwie, wierni po porażce? Nie polscy kibice

Ledwo Igrzyska się zaczęły, a już się kończą. Nie możemy zaliczyć tych Igrzysk do udanych, ale od dawna było wiadomo, że jedyne szanse na medale mają tylko skoczkowie. Nie przeliczyliśmy się, choć medale są tylko dwa, ale za to obronione złoto i pierwszy medal drużynowy na Igrzyskach. Niby jest się z czego cieszyć, ale po drużynowym konkursie pozostaje lekki niedosyt, bo bardzo blisko było srebro drużyny. Szkoda tego konkursu na normalnej skoczni, ale cóż, czasu już nie cofniemy, a gdybanie jest zupełnie niepotrzebne. Dziś postanowiłam poruszyć temat kibiców, bo my, kibice, jesteśmy też ważną częścią sportu. Sportowcy robią m.in. dla nas to co robią i cieszą się, że mają nasze wsparcie i doping. Jednak bycie prawdziwym kibicem dla większości Polaków jest jednak obce. Kiedy są sukcesy to hip hip hurra, sportowcy są wielcy, a jak pojawiają się porażki, zwłaszcza ciągłe i sromotne, to jest lawina hejtu. Polscy kibice wolą wyśmiać, zmieszać z błotem. Można zrozumieć emocje, można zrozumieć krytykę, ale nie hejt.
Polscy kibice najlepsi na świecie? Bzdura!
Polacy są uważani za jednych z najlepszych kibiców na świecie. No może poza piłkarskimi kibicami, którzy wolą narobić racowej zadymy na trybunach. Potrafimy się bawić, wspierać, dopingować. Niestety od kulis jest zupełnie inaczej. Polscy kibice to kibice sukcesu. Wszystko ładnie, pięknie, dopóki sportowcy wygrywają. Jak wygrywają to są wspaniali, cudowni, kochani, a jak przegrywają to już dno i kupa mułu, trzeba zlinczować, zhejtować, zmieszać z błotem. Z każdymi kolejnymi Igrzyskami pojawia się coraz więcej komentarzy kibiców, że sportowcy pojechali sobie na wycieczkę i to jeszcze za nasze pieniądze, bo jak Państwo daje to daje z kieszeni podatników, wiadomo. Komentarze te nasiliły się teraz, bo obecne Igrzyska są zupełnie nieudane (poza medalami skoczków).
Odniosła się do nich też Weronika Nowakowska – Ziemniak, która padła ofiarą hejtu po nieudanych biegach, mówiąc w kolejnym filmiku na InstaStory, że gdyby jechała na wycieczkę, nie wybierałaby Korei gdzie ciągle teraz wieje i jest -20 stopni, nie zabierałaby ze sobą sprzętu, a zabrałaby rodzinę. Mnie tego tłumaczyć nie trzeba, ale większość ludzi naprawdę nie potrafi pomyśleć, zanim coś napisze. Wypadałoby, zanim się coś napisze, sprawdzić czy połączenie palców z mózgiem jest aktywne i czy mózg odpowiednio działa… No pomyśl trochę człowieku – pracujesz na co dzień i jak chcesz gdzieś wyjechać to bierzesz urlop, zabierasz rodzinę i wyjeżdżasz zapominając na parę dni o pracy. Tak samo sport to praca dla sportowca, tak jak nasza praca dla nas, bo z tego sportowiec się utrzymuje (choć nie brakuje takich z wyuczonym zawodem i pracujących w zawodzie, patrz – Zbigniew Bródka). Z tym, że sport jest zdecydowanie cięższą pracą niż nasze siedzenie za biurkiem, a do tego ta ciężka praca nie zawsze przynosi rezultaty i sukcesy.
Wiele osób denerwuje się słysząc wypowiedzi sportowców przed startami, w których mówią oni, że plan jest taki, żeby zająć miejsce przynajmniej w dwudziestce. Zaczyna się więc oskarżanie o brak chęci, ambicji i po co ktoś taki ma jechać na Igrzyska, wstyd i hańba, żeby reprezentował nasz kraj. A niby dlaczego? Każdy sportowiec chciałby walczyć o medale. Jednak sam najlepiej wie jak wyglądały jego przygotowania, jaki ma sprzęt, jakie jest miejsce rywalizacji, w jakiej jest formie i na co go stać. Nie chce powiedzieć za dużo, żeby znowu media się nie rzuciły i nie pompowały balonika robiąc nadzieje kibicom, żeby potem brutalnie ten balonik pękł. Nawet najlepsi nie mówią otwarcie, że przywiozą medal, bo nigdy nie wiadomo jak się wszystko potoczy. Warto się jednak zastanowić, dlaczego ci sportowcy stawiają sobie za cel osiągnięcie miejsca w 20stce, a nie w 10tce czy walkę o medal. To wszystko przez to, że w Polsce trudno być sportowcem.
Być sportowcem w Polsce – niełatwe zadanie nie tylko przez to, że polscy kibice to hejterzy
Uprawianie sportu to w Polsce trudna sprawa. Dlaczego? Bo rząd żałuje kasy, bo brakuje zapleczy, obiektów, odpowiednich szkoleń dla młodzieży, trenerów. Brakuje zresztą chętnej młodzieży, bo nie ma sukcesów i brakuje inspiracji. Bo rodzice muszą się zgodzić na to, by dzieciak trenował, a wiąże się to z wożeniem na treningi, jeżdżeniem razem z dzieckiem, buleniem z własnej kieszeni na podróże, hotele, a jeśli w kraju nie ma obiektu do trenowania danej dyscypliny lub jest tylko jeden to koszty jazd na drugi koniec Polski czy za granicę są jeszcze większe. Nic dziwnego, że nie ma dzieciaków, bo rodziców przy zarobkach jakie są w Polsce zwyczajnie na to nie stać! Gdyby były możliwości, to w 38 milionowym kraju znalazłoby się mnóstwo talentów w różnych dyscyplinach! Tylko pytania bez odpowiedzi – dlaczego w kraju, który ma góry, nie ma tras narciarskich, biatlonowych, toru saneczkowo-bobslejowego. Dlaczego dopiero w 2017 roku otwarto JEDEN tor łyżwiarski i za późno było, żeby łyżwiarze u siebie przygotowali się do walki o medale na Igrzyskach, choć trąbiło się o torze już cztery lata temu po medalach łyżwiarzy w Sochi.
W tej sytuacji powinniśmy cieszyć się tym co mamy, tym, że mamy jakiekolwiek sukcesy i kłaniać się w pas przed sportowcami, którzy potrafią sprawić miłą niespodziankę czy wygrali już wszystko, co mogli, jak np. Justyna Kowalczyk czy Kamil Stoch, a nie narzekać, bo nie są coraz młodsi i forma już nie ta. Powinniśmy chylić czoła przed tymi ludźmi, którzy byli w stanie tyle osiągnąć mimo sytuacji ze sportem w Polsce, że chcieli i chcą uprawiać sport, nawet niszowy, przy braku możliwości trenowania w Polsce, ze świadomością, że nie zarobią na tym dużej kasy. Tylko, że polscy kibice nie umieją się cieszyć tym co mają. Cieszyć się z małych rzeczy. Cieszyć z tego, że sportowiec jest zadowolony z wyniku nawet jeśli nie jest to medal. Ja się cieszę widząc, że sportowiec jest zadowolony mimo nienajlepszego wyniku, a jak widzę łzy sportowca to mnie też się chce płakać. Przecież to też tylko człowiek. Człowiek, mający uczucia tak samo jak ja, ale jednak bardziej wyjątkowy ode mnie, posiadający wyjątkowy talent i umiejętności, które rozwinął swoją ciężką pracą i kiedy to nie wystarcza do sukcesów, kiedy sportowiec przegrywa minimalnie albo przez upadek, z winy rywala, to trudno mu się z tym pogodzić. Lata treningów, wyrzeczeń na marne. A my, kanapowcy, nie mamy pojęcia jak to jest, ale do hejtu jesteśmy pierwsi.
Polscy kibice – nawet do rywali brakuje szacunku
Polscy kibice często nie szanują nie tylko swoich sportowców. Często wielu z nas ma trudności z uszanowaniem ich rywali. Aż miło patrzeć na naszych i ich rywali, którzy traktują się z ogromnym szacunkiem, cieszą się razem z sukcesów, gratulują sobie, wygrani pocieszają przegranych. To jest coś przepięknego. I tak jest w każdej dyscyplinie. Poza rywalizacją oni się nawet przyjaźnią, ale oczywiście podczas zawodów przyjaźń schodzi na drugi plan. Dlaczego więc skoro sportowcy szanują się nawzajem, większość z nas nie potrafi uszanować rywali naszych sportowców? Taki przykład sprzed 4 lat z Sochi. Zbigniew Bródka zdobywa złoto na 1500 m w łyżwiarstwie szybkim, pokonując Koena Verweija o 0,003 sekundy. Koen jako młodziutki chłopak, przeżywa porażkę bardzo emocjonalnie i reaguje złością. Dla mnie normalka. Ja się dopiero wtedy dowiedziałam, że w tym sporcie nie ma miejsc ex aequo i sama nie potrafiłam już skakać pod sufit z powodu tego złota, bo zwyczajnie żal mi było Koena.
To co zobaczyłam później w internecie przeraziło mnie. Nie spodziewałam się czegoś takiego. To był kolejny raz kiedy przekonałam się, że jestem inna niż wszyscy i się z tego cieszyłam. Polscy kibice napadli na Koena jak na jakiegoś potwora, a wszystko podsycali jeszcze dziennikarze w artykułach z wymysłami z kosmosu. Ja wolałam poznać na ile mogłam tego chłopaka zanim zacznę go oceniać, zwłaszcza negatywnie. Zostałam jego fanką, wielką fanką. To wspaniały sportowiec i człowiek. Wrażliwy twardziel, taki jakich lubię najbardziej. Ambitny, utalentowany, a zarazem sympatyczny i uśmiechnięty. Jako kobieta nie mogę nie wspomnieć, że przystojny. Mam słabość do długowłosych i uśmiechniętych, a piękniejszego uśmiechu od Koena to ja w życiu nie widziałam. Ogólnie uważam sportowców za normalnych, fajnych, sympatycznych ludzi. Naszych też. I cieszę się, że jest internet, że można teraz być ze swoimi idolami blisko. Piszę czasem Koenowi coś miłego w komentarzach. Raz nawet polubił mój komentarz choć zwykle nic nie polubia. To było bardzo miłe, aż byłam w szoku. Sportowcy są sympatyczni, uważam więc, że powinniśmy im tym samym odpowiadać. Sympatią, uśmiechem, a nie hejtem.
Jaki powinien być prawdziwy kibic?
Dość obszernie omówiłam wady, jakie mają polscy kibice. Teraz pora napisać wreszcie jaki powinien być taki prawdziwy kibic. Otóż (moim zdaniem) prawdziwy kibic:
- Rozumie sport – wspomniałam już wcześniej o tym, że sport jest dla sportowców sposobem na życie, ale różni się od naszej zwykłej pracy tym, że ich o wiele cięższa praca niż nasza nie zawsze przynosi sukcesy.
- Rozumie duże imprezy – Takie jak Igrzyska, MŚ, ME. One rządzą się swoimi prawami. Nawet faworyt nie musi wygrać, ba może zostać bez żadnego medalu. To jest jeden start, jeden bieg, jeden występ, do którego sportowiec długo się przygotowuje i w którym daje z siebie wszystko, a i tak nie zawsze wystarcza to do sukcesu. Prawdziwy kibic rozumie też, że konkurencja jest ogromna, a na takie imprezy jadą tylko najlepsi na świecie, zwłaszcza na IO, więc należy się sportowcom szacunek za samo to, że potrafią dostać się na taką imprezę. Trzeba umieć też cieszyć się ich szczęściem, rozumieć, że sam wyjazd na Igrzyska cieszy, bo to jest marzenie każdego sportowca, a jest wielu, którym się nigdy nie spełnia. Trzeba też wiedzieć, że wyniki są coraz bardziej wyśrubowywane. Przychodzą młodsi zawodnicy i im jest łatwiej o wyniki w granicach rekordów świata, a ostatnio czesto takie wyniki właśnie dopiero dają szanse na medale. Kto z nas nie zastanawia się czasem, gdzie są granice ludzkich możliwości? Ci sportowcy już przekraczają granice, granice dla zwykłego człowieka nieosiągalne zupełnie.
- Wie, że nie tylko forma fizyczna daje sukces – Ciężka praca i forma fizyczna to jedno. Psychika to dwa i tu właśnie jest m.in. nasza rola. Psychologów sportowych przede wszystkim, ale i nasza. Powinniśmy wspierać, trzymać kciuki, życzyć powodzenia, a nie oczekiwać i wymagać, bo kim jesteśmy, żeby oczekiwać i wymagać od tych ludzi? Nakłada to na nich niepotrzebną presję, która może być przyczyną porażki. Media też nakręcają nas strasznie swoim dmuchaniem balonika. Ale pamiętajmy, że sportowcy robią to dla nas. Często mówią, że sport bez kibiców nie ma sensu i są dumni, że polscy kibice są wspaniali i świetnie odbierani za granicą. Ale chodzi o prawdziwych, a nie hejtujących. No i prawdziwy kibic wie, że na sukces składa się też sprzęt czy sama dyspozycja w danym dniu.
- Rozumie różnicę między krytyką a hejtem – Jesteśmy od tego, żeby dopingować, wspierać i podczas zawodów, i po porażkach, a po zwycięstwach wspólnie się cieszyć. Wiadomo, że kiedy trenujący przez lata sportowiec nie jest w stanie osiągnąć przyzwoitego wyniku, trudno go głaskać, ale trzeba wiedzieć, gdzie są granice między krytyką, a hejtem. Hejt jest złośliwy, bez powodu. To ubliżające, oczerniające słownictwo, groźby. Naprawdę da się skrytykować bez tego.
- Szanuje rywali – Tak samo jak sportowcy szanują swoich rywali, tak samo kibice powinni ich szanować i pogodzić się z tym, że rywal był lepszy, nawet przyznać, ze zasłużył na zwycięstwo, a nie się wściekać i hejtować rywala. Tym bardziej nie rozumiem hejtu na Koena sprzed 4 lat, bo Koen przegrał z Bródką, a nie wygrał. Co by było gdyby wygrał? Strach pomyśleć…
- Nie zazdrości – Nie da się ukryć, że przyczyną większości hejtu (nie grzecznej, konstruktywnej krytyki), ale złośliwego hejtu z wyzwiskami jest zazdrość. Ludzie często nie potrafią się pogodzić z tym, że ktoś osiągnął więcej od nich. Naprawdę aż palce świerzbią na widok hejterów, żeby napisać im pytanie: co osiągnąłeś w życiu, pochwal się swoimi sukcesami, skoro śmiesz krytykować sportowca. Pamiętam jak miałam ochotę te 4 lata temu zapytać hejterów piszących tchórzliwie po polsku na profilu Koena o to, co oni osiągnęli, że krytykują wicemistrza olimpijskiego i dodać, że pewnie nic, skoro nawet znajomością angielskiego się nie mogą pochwalić.
- Zdaje sobie sprawę z czym wiąże się sport – Utrata części dzieciństwa? Szybsze dojrzewanie w głowie. Wyrzeczenia – dieta, wyjazdy, życie na walizkach, rozłąka z rodziną. Kobieta musi trenować, nawet gdy ma okres i nie jest jej łatwo założyć rodzinę, zostać matką. Ponadto sport to ogromny wysiłek fizyczny, litry potu, nierzadko łez, ból, kontuzje, które potrafią się przytrafić w najmniej odpowiednich momentach i też zaważyć na wyniku w zawodach. Ilu z nas, zwykłych, szarych ludzi by to wytrzymało? Ilu z nas wytrzymałoby życie na walizkach, podróże co tydzień w inne miejsce i co tydzień zawody. Ilu by wytrzymało taki wysiłek fizyczny? Trudno nam sobie to wyobrazić, więc naprawdę szanujmy sportowców. Szacunek – polscy kibice jako najlepsi na świecie powinni się nim odznaczać.
- Potrafi doceniać to co ma, cieszyć się z każdego sukcesu – Dla prawdziwego kibica nie liczy się tylko i wyłącznie zwycięstwo, ale każdy sukces, każdy medal, każdy mały sukces w postaci np. miejsca w 10tce sportowca, który zwykle plasuje się w lub poza 30stką. Gdyby nasi sportowcy zwozili z każdych igrzysk kilkadziesiąt medali to nie byłoby takich emocji. A tak, za każdym razem mamy ogrom emocji i radości, kiedy ktoś medal zdobywa. To się liczy.
- Jest cierpliwy – Jest cierpliwy tak jak i sportowiec. Sportowiec cierpliwie trenuje, dąży do celu, ponosi kolejne porażki, aż w koncu przychodzi ten czas kiedy odnosi wreszcie sukces. Prawdziwy przykład cierpliwości to Stefan Hula czy Dawid Kubacki. Każdy sportowiec jednak jest cierpliwy. Kibic też musi być cierpliwy, wierzyć, że sukces kiedyś przyjdzie. A porażki też są potrzebne. Uczą, bo wyciąga się z nich wnioski i dzięki nim może być później lepiej.
Czy jesteś prawdziwym kibicem?
Niech każdy po przeczytaniu tych podpunktów odpowie sobie na to pytanie. Mam nadzieję, że wymieniłam wszystkie najważniejsze cechy prawdziwego kibica. Gdyby tacy byli polscy kibice, byliby rzeczywiście najlepsi na świecie. Zacznę od siebie. Zawsze zanim zaczniemy od kogoś wymagać, wymagajmy od siebie. Tak samo zanim zada się pytanie innym, należy ocenić czy samemu zna się na nie odpowiedź. Czy ja jestem prawdziwym kibicem? Myślę, że spełniam większość tych podpunktów. Przynajmniej się staram. Nie dane mi było jeszcze kibicować na żywo w hali/na stadionie, ale jest to moje marzenie, które mam nadzieję kiedyś się spełni. Chciałabym mimo mojego nadwrażliwego słuchu. Nie boję się hałasu na koncercie to i głośny doping to nic. Sama zresztą bym się darła. Nawet przed telewizorem się drę, choć wiem, że ten sportowiec mnie nie słyszy. Owszem, nie powiem, emocje czasem biorą górę i nerwy mi puszczają kiedy niewiele brakuje do medalu, a nawet złota i zdarza się napisać coś za szybko, w nerwach, zanim się pomyśli. Potem się tego żałuje. Staram się jednak odczekać, ochłonąć i dopiero wyrażać swoje zdanie już na spokojnie. Porażka? Wolę poczekać zamiast od razu oceniać i zwalać całą winę na sportowca. Cierpliwie czekam na wywiad, w którym sportowiec sam powie, co się stało. Kiedy przyznaje się do swojego błędu, tym bardziej należy się szacunek za tą umiejętność, a nie hejt za popełnienie tego błędu.
Polscy kibice potrafią hejtować nie tylko sportowców, ale i innych kibiców. Spotyka mnie ostatnio też hejt za to, że okażę w komentarzu zdziwienie jakąś zmianą w danej dyscyplinie. Zaskoczyło mnie teraz np. to, że w łyżwiarstwie figurowym można już używać muzyki z wokalem, nawet rockowej. Kiedyś tylko klasyczną można było. Spotkałam się z komentarzami w stylu: „widać, że kibic od święta”, „nie pisz o czymś na czym się nie znasz”. No kurczę, czy ja jako kibic muszę się interesować wszystkimi możliwymi dyscyplinami i oglądać wszystko na raz na okrągło? Musiałabym nie robić nic innego. Czy muszę wszystko wiedzieć o każdej dyscyplinie? Nie, nie jestem ekspertem. Nie muszę wiedzieć wszystkiego. Jest kilka dyscyplin, które oglądam na okrągło, a są takie, które oglądam okazjonalnie na Igrzyskach. Łyżwiarstwo figurowe jest taką dyscypliną. Nie ma polskich zawodników, nie jest na co dzień transmitowane w tv, więc oglądam głównie na Igrzyskach i czy to jest dziwne, że nie wiem o jakiejś zmianie? Bez przesady…
Na koniec muszę dodać – cieszmy się tym co mamy. Dziękujmy tym sportowcom, dla których PyeongChang to ostatnie igrzyska: Justyna Kowalczyk, Weronika Nowakowska, Kasia Bachleda-Curuś, być może Zbigniew Bródka, Konrad Niedźwiedzki. Ech… mam tylko nadzieję, że Koen się nie podda i będzie walczył jeszcze w Pekinie. Do trzech razy sztuka. Powiem szczerze, że nie jest łatwo być tym prawdziwym kibiciem. Nie napiszę sportowcowi, który przegrał „nie przejmuj się”, bo jak tu się nie przejmować. Sama gdybym była sportowcem zdenerwowałabym się raczej na takie słowa. Nie jest też łatwo być fanką zagranicznego sportowca. Trzeba grzebać po zagranicznych mediach, tłumaczyć sobie wszystko, żeby coś wiedzieć, ale to uczucie jest silniejsze i nic nie jest przeszkodą. Na koniec jeszcze raz mówię – nie jestem ekspertem. Piszę na podstawie wiedzy jaką mam, wyrażam własne opinie na podstawie własnych obserwacji. Nie wymądrzam się, piszę tylko to, co wiem. Jestem kibicem od maleńkości. Mam nadzieję, że to widać, że nie jestem nowicjuszem w temacie. Niech każdy, kto to przeczyta zapamięta te podpunkty i zapamięta jedną główną zasadę: „Nie krytykuję, bo jestem zwykłym szarym człowieczkiem, nie dorastającym sportowcowi do pięt”! Polscy kibice – miano najlepszych na świecie zobowiązuje!
_______________________________________________
Utrzymanie bloga też kosztuje. Jeśli więc podoba Ci się to, co piszę, postaw mi symboliczną kawę, która doda mi energii i bardzo pomoże w rozwoju bloga, który jest moją pracą i pasją. Będę Ci bardzo wdzięczna za docenienie i wsparcie. 🙂 A jeśli chcesz wiedzieć więcej o BuyCoffee, zajrzyj TUTAJ.



