orzeczenie o niepełnosprawności

Orzeczenie o niepełnosprawności mogą uzyskać osoby niepełnosprawne fizycznie lub umysłowo. Jednak do niepełnosprawności zaliczany jest także autyzm, choć nie każdy autysta czuje się niepełnosprawny i wymaga pomocy na co dzień. Dla wielu autystów i rodziców dzieci to dylemat, czy wyrabiać orzeczenie, czy nie. Z jednej strony niesie ono za sobą wiele profitów, ale z drugiej też spore ograniczenia. Czy będąc autystą warto wyrabiać orzeczenie?

Co daje orzeczenie o niepełnosprawności?

Profity zależą od stopnia niepełnosprawności. W przypadku autystów wysoko funkcjonujących najczęściej to jest lekka niepełnosprawność, ale w przypadku nisko funkcjonujących, z upośledzeniem czy mocno zaburzoną mową i osób z dodatkowymi problemami oprócz autyzmu, może to być niepełnosprawność umiarkowana lub ciężka. Największy dylemat, jeśli chodzi o wyrabianie orzeczenia mają osoby wysoko funkcjonujące i rodzice takich dzieci. Co daje orzeczenie o niepełnosprawności?

Przede wszystkim świadczenia pieniężne dla niepełnosprawnych i opiekunów. Oprócz tego można liczyć na ulgi podatkowe czy kartę parkingową i możliwość parkowania na tzw. kopertach. Rodzice dzieci mogą uzyskać też dostęp i dofinansowania do terapii, czy liczyć na możliwość kształcenia specjalnego. Najwięcej profitów jednak dotyczy pracy. Osoba niepełnosprawna może liczyć na dodatkowy urlop, krótszy czas pracy i brak możliwości robienia nadgodzin. Niepełnosprawni mogą liczyć też na pracę w zakładzie chronionym. Oprócz tego można korzystać z dodatkowych profitów, takich, jak zniżki na przejazdy, bilety, paszport dla niepełnosprawnego i opiekuna czy wstęp do lekarza bez kolejki. 

Minusy orzeczenia o niepełnosprawności 

Minusem jest na pewno konieczność odnawiania orzeczenia, nawet jeśli nie ma możliwości poprawy stanu zdrowia. Oznacza to konieczność stawiania się na komisji, która nierzadko nie przykłada się do swojej pracy. Rodzice dzieci sprawnych fizycznie, ale np. mających autyzm słyszą pytania, czy dziecko umie się ubrać, umyć czy samo jeść. Tymczasem niepełnosprawność nie zawsze oznacza kompletną niesamodzielność. Wiele osób musi toczyć walki, odwoływać się od decyzji, bo komisje nagle potrafią uzdrowić, odebrać punkty wskazujące na wymaganie opieki. Jednak dla osób z niewidoczną niepełnosprawnością minusów jest więcej. 

Przede wszystkim orzeczenie o niepełnosprawności to dla takich osób łatka, która przynosi dyskryminację, odrzucenie i to zarówno wśród pełnosprawnych, jak i w środowisku niepełnosprawnych. Oni z kolei uważają, że tacy ludzie robią z siebie na siłę niepełnosprawnych z niechęci do pracy, dla pieniędzy i innych profitów, a o prawdziwej niepełnosprawności nie mają pojęcia, bo przecież chodzą, widzą, słyszą, mają sprawne ręce itd. Najgorsze jest to, że rodzice ochoczo wyrabiają orzeczenia dzieciom, nawet z wysoko funkcjonującym autyzmem, bo myślą tylko o profitach, pieniądzach, a nie o dzieciach i ich przyszłości z taką łatką. Nie myślą, co będzie, jak w szkole się wyda, że dziecko ma orzeczenie, co będzie w dorosłości. A w dorosłości z orzeczeniem łatwo nie jest. 

Największe wyzwanie stanowi oczywiście praca. Profity jej dotyczące brzmią pięknie, ale w rzeczywistości bardzo ograniczają. Ofert dla osób z orzeczeniem jest bardzo mało i to mimo dofinansowania z PFRON do kosztów zatrudnienia dla pracodawcy. Wiele stanowisk wymaga pracy po więcej, niż 8 godzin dziennie, pracy zmianowej, nadgodzin, czego nie mogą mieć osoby niepełnosprawne. Dodatkowo miejsca pracy są nieprzystosowane do potrzeb nawet autystów, nie mówiąc o osobach z głębszą niepełnosprawnością. W efekcie nawet pełnosprawni fizycznie czy umysłowo autyści zostają często bez pracy lub są zmuszeni pracować na kiepskich stanowiskach za kiepską kasę, bo tylko takie stanowiska spełniają warunki z orzeczenia. 

Czy warto mieć orzeczenie jako autysta?

W przypadku głębokiego autyzmu i poważniejszych trudności oraz współistniejących problemów zdrowotnych warto. Z kolei w przypadku osób wysoko funkcjonujących, radzących sobie jako tako z codziennością, zawodowo, takie orzeczenie niekoniecznie pomoże. Dla takiej osoby to łatka, która często wyklucza z normalnego życia, mimo bycia do niego zdolnym. Kiedyś ktoś w jednej grupie na Fb zapytał o to, czy warto wyrabiać orzeczenie i odpowiedziałam, że niekoniecznie, bo to łatka i wiele ograniczeń, mimo profitów. Dostałam odpowiedź, że przecież nie musimy nikomu mówić, że mamy orzeczenie. To po co nam ono, skoro radzimy sobie na tyle, że nie musimy i nie chcemy o tym mówić? W takich przypadkach lepiej naprawdę odpuścić. Dla dorosłych osób z autyzmem nawet przy orzeczeniu nie ma zbyt wiele pomocy, bo system koncentruje się głównie na dzieciach. Na pewno trzeba tę decyzję dobrze przemyśleć i nie opierać jej na samych profitach z orzeczenia.

_______________________________________________

Utrzymanie bloga też kosztuje. Jeśli więc podoba Ci się to, co piszę, postaw mi symboliczną kawę, która doda mi energii i bardzo pomoże w rozwoju bloga, który jest moją pracą i pasją. Będę Ci bardzo wdzięczna za docenienie i wsparcie. 🙂 A jeśli chcesz wiedzieć więcej o BuyCoffee, zajrzyj TUTAJ.

Postaw mi kawę na buycoffee.to