Felieton: Weganizm – puknijcie się w głowy niejadki!

Wegetarianizm i weganizm to coraz popularniejsze trendy w odżywianiu. Wegetarianizm nie jest jeszcze może aż taką skrajnością, bo polega na tym, że rezygnuje się z jedzenia mięsa i ryb. Natomiast weganizm jest skrajnością potwornie niebezpieczną. Polega na rezygnacji nie tylko z mięsa, ale i ze wszystkich produktów pochodzenia zwierzęcego. Weganie, poza mięsem, nie jedzą także nabiału, czyli mleka, produktów mlecznych i jajek, a co za tym idzie nie jedzą potraw ani produktów je zawierających. Ludziom wydaje się, że to zdrowe, ale to bzdura. To może się naprawdę kiepsko skończyć, co potwierdzają zdarzające się tragedie, bo weganie, co sama taka dieta pokazuje, a może to ona tak działa – nie mają mózgu.
Nie wszystko jest w roślinach, a weganie wolą suplementy
Człowiek jest wszystkożerną istotą i nic tego nie zmieni. Zarówno w roślinach, jak i mięsie oraz produktach zwierzęcych są składniki odżywcze niezbędne nam do życia, prawidłowego rozwoju i funkcjonowania. Przede wszystkim nasza dieta powinna składać się z trzech podstawowych składników – białka, węglowodanów i tłuszczów. O ile źródłem węglowodanów są rośliny (zboża i ziemniaki), to pozostałe składniki czerpiemy głównie z mięsa i produktów odzwierzęcych.
O ile wśród tłuszczów mamy roślinne oleje, o tyle nie każdy jest zdrowy. Tylko olej rzepakowy nadaje się do smażenia, a oleje, które nie są płynne, są niemal tak samo niezdrowe, jak i masło. Ba, utwardzone tłuszcze roślinne są źródłem tłuszczów trans, jeszcze gorszych niż kwasy nasycone. Masło jest źródłem kwasów nasyconych, ale mimo wszystko jest znacznie zdrowsze do kanapek, niż margaryny używane przez wegan, choć ze smażeniem na maśle trzeba uważać i kłaść wsad na patelnię natychmiast po roztopieniu masła (nie można doprowadzić do palenia się masła, a dokładnie zrumienienia tej białej pianki, która się pojawia oprócz czystego tłuszczu. Ją najlepiej zebrać i zrobić jeszcze zdrowsze masło klarowane).
Białko natomiast jest składnikiem niezbędnym do budowy mięśni, a więc jest bardzo ważne dla prawidłowego rozwoju oraz dla odpowiedniej sylwetki. W szczególności dużo białka potrzebują dzieci, bo cały czas rosną. Oraz panowie, chcący mieć muskulaturę. Weganie, cóż, z muskulaturą się mogą pożegnać, a jeśli korzystają z gotowych odżywek, to pora zauważyć, że odżywki też zawierają białko zwierzęce. Głównym jego źródłem jest oczywiście mięso. Jest też białko roślinne, którego źródłem są rośliny strączkowe, ale, po pierwsze – nie jest ono tak przyswajalne i wartościowe jak zwierzęce, a po drugie – nie każdy może jeść rośliny strączkowe. Są bowiem gazopędne, mogą powodować wzdęcia, więc nie powinny ich zbyt wiele jeść osoby z problemami z układem pokarmowym i tendencją do nadmiaru gazów i wzdęć. Dzieci też nie powinny jeść zbyt wiele roślin strączkowych, zwłaszcza małe, które dopiero poznają różne smaki, a ich układ pokarmowy dopiero przyzwyczaja się do różnego jedzenia.
Co ciekawe – mięso, zwłaszcza gotowane czy duszone, nie powoduje specjalnie wzmożenia problemów jelitowych. Wiem to po sobie, bo od dziecka zmagam się z jelitem drażliwym i refluksem. Co więcej, białko znajduje się nie tylko w mięsie, ale i w produktach mlecznych i jajkach. Jajka można jeść nawet 2-3 na dzień. Są bardzo zdrowe. Mleko z kolei nie każdemu musi służyć, ale są preparaty, którymi można się wspomóc, aby mleko i produkty mleczne nie powodowały brewerii żołądkowych.
Poza tymi trzema najważniejszymi składnikami potrzebujemy także witamin oraz mikro i makroelementów. O ile witaminy znajdziemy w warzywach i owocach, o tyle są pewne bardzo ważne składniki znajdujące się wyłącznie w mięsie i nabiale. Przede wszystkim jest to żelazo. Owszem, jego źródłem są też zielone warzywa, ale słabym – żelaza jest mało i ma nieprzyswajalną formę. Głównym źródłem w pełni przyswajalnego żelaza jest czerwone mięso. Nie należy jeść go codziennie, ale raz na jakiś czas trzeba. Kolejnym takim składnikiem, który znajduje się tylko w nabiale, jest wapń. Jest on niezbędny do prawidłowej budowy kości. Pozwala zapobiec osteoporozie, a u dzieci, wraz z witaminą D, krzywicy. Ponadto nabiał jest źródłem witamin rozpuszczalnych w tłuszczach. Weganie muszą więc wiele składników suplementować, a jeśli ktoś uważa, że chemiczne suplementy są zdrowsze od naturalnych źródeł tych składników, to jest naprawdę nienormalny.
Weganie to jacyś kosmici – żyją prawie o samej wodzie
Człowiek bez wody może wytrzymać najwyżej do trzech dób. Ponadto picie wody reguluje gospodarkę elektrolitową. Woda nie tylko zaspokaja pragnienie, ale także jest jednym ze składników naszego ciała. Odwodnienie, z którym możemy mieć do czynienia choćby po grypie żołądkowej, może być naprawdę bardzo niebezpieczne, zwłaszcza dla dzieci i osób starszych. Dorosły człowiek powinien wypijać minimum 1,5-2 litry wody, choć oczywiście zależy to też od masy ciała. Przyjmuje się, że powinniśmy pić 20-40 ml na kg masy ciała, a więc np. osoba z wagą 50 kg powinna pić dziennie 1-2 litry. Jednak to zależy też od innych czynników, np. od aktywności fizycznej i jej celu, czy od temperatury za oknami. Latem powinniśmy pić więcej podczas upałów, bo bardziej się pocimy.
To, ile wody powinniśmy pić, zależy też jednak od tego, co jemy. Jeśli jemy zupę, to dostarczamy sobie z nią sporo wody, więc możemy pić nieco mniej. Tak samo, jeśli jemy dużo owoców i warzyw, zwłaszcza owoców. Niedawno trafiłam na Instagramie na karuzelę, która pokazywała, ile jest wody w owocach i warzywach. Przy większości wymienionych warzyw było podane 95% i więcej. Zaczęłam się śmiać widząc to, bo pomyślałam sobie o weganach. Skoro oni jedzą same rośliny, to żywią się prawie samą wodą. Jak tak się w ogóle da żyć? Dodajmy, że wodę też można przedawkować, ale to rzadkie przypadki, kiedy wypija się bardzo dużo naraz.
Weganizm totalnie przewraca w głowie
Niestety, co jest najgorsze, weganizm totalnie przewraca ludziom w głowach, czego przykładem są bulwersujące zdarzenia. Najgorsze u wegan jest to, że na siłę wciskają swoje jedzeniowe widzimisię innym i to również tym, którzy nie są w stanie zaprotestować ani sami zdecydować, czy tego chcą. Chodzi oczywiście o zwierzęta, dzieci, czy osoby starsze, które z powodów zdrowotnych przebywają pod opieką swoich dzieci lub wnuków i są leżący, niesamodzielni, nie do końca wszystkiego świadomi, a przez to są skazani m.in. na to, co taki opiekun podaje im do jedzenia.
Kiedyś czytałam o weganach czy wegetarianach, którzy postanowili, że zrobią wegetarianina ze swojego kota. Skończyło się oczywiście śmiercią głodową zwierzaka, śmiercią najgorszą, w męczarniach. O ile psy są wszystkożerne, tak, jak my, choć nie wszystko, co my jemy mogą jeść, to koty są mięsożercami i należy je karmić wyłącznie mięsem. Nie są przystosowane do trawienia innego jedzenia, bo pochodzą od dzikich drapieżników. Karmienie kotów innym jedzeniem, niż mięso, powoduje u kotów ogromne problemy trawienne. Kot się nie poskarży, a cierpi z powodu bólów brzucha i biegunek. Dochodzi do niedożywienia, bo organizm nie wchłania składników odżywczych z tego, co kot dostaje do jedzenia oraz do odwodnienia.
Jeszcze gorszym przypadkiem żyła niedawno cała Polska. Do szpitala trafiła trzylatka ważąca tyle, ile niemowlak w okolicach roku. Skrajnie wychudzona i niedożywiona była w stanie zagrożenia życia. Rodzice rychło w czas zauważyli problem. Do tego wieku wozili ją w wózku, chowali przed całym światem i karmili samymi winogronami. Matka twierdziła, że dziecko cały czas też jadło jej mleko – ale jakim cudem mogła mieć pokarm aż do tej pory? Oboje rodzice twierdzili, że dawali jej winogrona, bo tylko to chciała jeść. Choć tyle, że matka te winogrona chociaż obierała, bo w takim wieku dzieciom nie wolno dawać żadnych drobnych owoców. Wielokrotnie słychać o zadławieniach winogronami, nawet w przedszkolach. Nikt jednak nie zastanowił się, dlaczego ta dziewczynka nie chciała nic innego jeść. Ano dlatego, że mamusia była weganką bez mózgu i niczego jej nie nauczyła jeść. Dziecko nie chciało nic jeść, bo niczego nie znało. W szpitalu jakoś zaczęła jeść wszystko. Co więcej, okazało się, że tatuś był normalnym mięsożercą, kupował mięso od jednego z sąsiadów i żarł sam, patrząc jak ta walnięta weganka głodzi dziecko tą swoją zasraną dietą. Koszmar!
Weganie, opamiętajcie się!
Ja rozumiem, że wy macie swoje powody, dla których stawiacie na taką dietę. Jedni robią to z miłości do zwierząt i świadomości tego, że są trzymane często w fatalnych warunkach i zabijane niehumanitarnie, a do uboju trafiają też niewinne zwierzęta, których nie chcą już właściciele, bo nie są one w stanie już wykonywać swojej „pracy”, czyli ciągnąć wozów, wozić ludzi na grzbietach (konie, osły), dawać mleka, rodzić młodych (konie, osły, krowy, kozy, owce). A mam pytanie w takim razie – ile z Was, wegan, ma w szafie skórzane kurtki, paski, torby albo buty? No właśnie… To wam już nie przeszkadza. Ja jestem przeciwna hodowli zwierząt na futra i skóry, ale jedzenie jest nam niezbędne, niestety. I trzeba się z tym pogodzić, że mięso jest częścią naszej diety, co kosztuje życie wielu zwierząt, ale nie ma na to rady.
Drudzy z kolei wskazują na ekologię, bo z wielu źródeł można dowiedzieć się, że chów zwierząt, ubój i przetwórstwo emituje najwięcej zanieczyszczeń i dwutlenku węgla w rolnictwie, a znaczna ilość upraw, to uprawy na wyżywienie zwierząt. Ale nikt nie widzi np. tego, czego nie widzą ci, którzy wciskają nam samochody elektryczne, każą usuwać piece z domów, czy tworzą SCT w miastach. Ile samolotów lata codzienne nad ziemią? Ogromna liczba, która spala niewyobrażalne ilości paliw i emituje ogromne ilości spalin i zanieczyszczeń. Nikogo nie obchodzi, ile wody, energii i innych surowców oraz ile zanieczyszczeń emituje produkcja tych samolotów, akumulatorów elektrycznych, aut, ubrań, elektroniki itd. To już nikogo nie obchodzi, ale chów zwierząt przeszkadza.
Trzecia z kolei grupa wskazuje na dbanie o zdrowie. To się chwali, że nie chcecie się upaść jak prosiaki w chlewie, ale z drugiej stronie rezygnujecie z niezbędnych składników odżywczych i bierzecie sztuczne suplementy, które wcale nie są zdrowsze od naturalnych źródeł witamin i minerałów. Ba, suplementów jest coraz więcej, nie brakuje „specjalistów” medycyny naturalnej, a wiele z suplementów trafia do sprzedaży nieprzebadanych. Taka jest niestety prawda. A jeśli nic was nie przekonuje, to chociaż dajcie żyć innym normalnie, a nie wciskajcie ten swój chory weganizm wszystkim i pamiętajcie, że zmuszanie do tego zwierzęcia, dziecka, czy będącej pod waszą opieką matki, babki, która nie jest w stanie odmówić takiego jedzenia, to jest rodzaj przemocy, prowadzącej do tragedii! Wbijcie to sobie do tych swoich pustych głów! A jeśli tak kochacie zwierzątka, to zapraszam do postawienia kawy, korzystania z moich sklepików, udziału w moim kursie, czy zamawianiu usług, bo robiąc to wszystko wspieracie razem ze mną Zwierzogranie!
_________________________________________________________________________
Utrzymanie bloga też kosztuje. Jeśli więc podoba Ci się to, co piszę, postaw mi symboliczną kawę, która doda mi energii i bardzo pomoże w rozwoju bloga, który jest moją pracą i pasją. Będę Ci bardzo wdzięczna za docenienie i wsparcie. 🙂 W dodatku wspierasz Zwierzogranie! 10% od każdej kawy wpłacę na zbiórkę! A jeśli chcesz wiedzieć więcej o BuyCoffee, zajrzyj TUTAJ.
