Autyzm, choć nie jest chorobą i nie lubię nawet nazywania go zaburzeniem czy niepełnosprawnością, bo nie czuję się ani zaburzona, ani niepełnosprawna, niesie za sobą wiele trudności związanych z codziennym życiem. Główne problemy to osamotnienie i brak zatrudnienia. Z kolei ich przyczyna, to neurotypowi i ich brak wiedzy, wiara w krzywdzące stereotypy i błędny wizerunek autystów kreowany przez media i internet. Dla neurotypowych praca i wszelkie aspekty codzienności są naturalne. Nie mają z tym problemów, więc dziwią się, że my mamy i nie dają nam szans. Uważają nas za gorszych. Tymczasem my też jesteśmy wykształceni i mamy swoje mocne strony. Tylko nie takie, które są wymagane przez pracodawców. W efekcie zostajemy bez pracy, a brak pracy jeszcze bardziej utrudnia życie. Dlaczego tak trudno autystom znaleźć pracę? Jaka praca dla autysty jest najlepsza, a jaka najgorsza? Co przydałoby się zmienić, żeby poprawić sytuację autystów na rynku pracy?

Praca dla autysty – wpływ braku pracy na życie 

Praca jest dla każdego człowieka ważną częścią życia. Jest codziennym obowiązkiem, pod który trzeba podporządkować codzienność. Dla większości ludzi to przykry obowiązek, ale konieczność, przede wszystkim ze względu na to, że dzięki pracy mamy pieniądze na codzienne życie. Jednak praca to nie tylko pieniądze. To także składki ZUS, a dzięki nim darmowa służba zdrowia, emerytura czy świadczenia w razie choroby i niezdolności do pracy. Ponadto praca zapewnia też status społeczny. 

Osoba, która nie ma pracy, przede wszystkim nie ma pieniędzy, a brak pieniędzy to nie tylko problemy z bieżącymi płatnościami czy kupnem jedzenia i zaspokojeniem podstawowych potrzeb. To też brak możliwości oszczędzania, odkładania na czarną godzinę czy we własnym zakresie na starość, bo emerytura z ZUS-u często nie jest wysoka. To również brak zdolności kredytowej i szans na kredyt czy pożyczkę. To wszystko oznacza brak poduszki finansowej w razie „W”, czyli np. ciężkiej choroby, utraty dachu nad głową czy wypadku. Brak regularnego dochodu oznacza brak stabilności i poczucia bezpieczeństwa. W przypadku autystów dochodzi jeszcze brak znajomych, samotność, a więc brak jakiejkolwiek pomocy w razie trudnej sytuacji. 

Brak pracy powoduje również brak składek ZUS, co przy braku dochodu odcina człowieka od służby zdrowia i wróży jeszcze cięższą sytuację na starość. Osoba taka nie może liczyć także na chorobowe czy rentę, jak również na inne świadczenia zależne od podjęcia pracy i przepracowanego okresu, jak np. zasiłek dla bezrobotnych. No i wreszcie brak pracy powoduje postrzeganie człowieka jako gorszy sort. Najłatwiej określić takiego nierobem, leniem, patologią, nieudacznikiem, darmozjadem żyjącym na koszt państwa, czyli pracujących podatników. Brak pracy znacząco utrudnia codzienność.

Dlaczego autystom tak trudno o pracę? 

Codzienność autysty to walka z nieprzewidywalnością świata i trudnościami powodowanymi przez monotropiczny umysł. Jednak jest to też walka z dyskryminacją, odrzuceniem i wykluczeniem nie tylko na samym rynku pracy, ale i społecznym. Media kreują dwa skrajne wizerunki autystów. Jeden, to ludzie upośledzeni, niemówiący, niesamodzielni i w ich przypadku wszyscy rozumieją, że nie mają szans pracować i normalnie żyć w społeczeństwie. Drugi zaś, to ludzie bardzo wysoko funkcjonujący, wykształceni i często mający pracę i odnoszący sukcesy. Jednak zapomina się o największej grupie autystów, znajdujących się pomiędzy. Grupie, do której należę i ja. To osoby bez upośledzenia, mówiące choć czasem mające zaburzoną mowę, inteligentne lub w normie, ale mające duże trudności społeczne, w relacjach z ludźmi, a także w znalezieniu pracy. U tych osób przyczyna problemów nie tkwi tylko w samym autyzmie, ale także w dodatkowych problemach współistniejących, życiowych doświadczeniach, środowisku, w którym się wychowały. Osoby bardzo wysoko funkcjonujące i niemające z niczym większych problemów, to zwykle osoby młode, które dostały diagnozę odpowiednio wcześnie i miały terapię, które dorastały w wyrozumiałym środowisku, miały wsparcie rodziców, przyzwolenie na działanie w zakresie special interests, wsparcie finansowe od rodziców, a jeśli chodzi o pracę, to albo znajomości rodziców, albo ogromne szczęście, że trafili na wyrozumiałego pracodawcę lub są w stanie funkcjonować tak dobrze, że nie muszą o swoim autyzmie mówić. Większość autystów jednak tak dobrze nie ma. 

Wg statystyk w Polsce, pracuje zaledwie ok 2% autystów. To są ci bardzo wysoko funkcjonujący. Jednak ta statystyka może być ciut wyższa, bo tak naprawdę nie wiadomo, ile jest dorosłych osób w spektrum. Wiele osób żyje bez diagnozy albo się do niej nie przyznaje. Ponadto nie ma żadnych szczegółowych badań ani statystyk, które obrazowały by sytuację osób pracujących. Nie wiadomo, ile osób wśród pracujących naprawdę odniosło sukcesy, pracuje w obszarze zainteresowań i dobrze zarabia, a ile pracuje na słabych stanowiskach, częściach etatów, za małe pieniądze lub pracuje jako freelancer czy prowadzi własną działalność. Wydaje się, że właśnie więcej jest osób na słabych stanowiskach, częściach etatów czy umowach śmieciowych i freelansie.

Trudności autystów na rynku pracy są widoczne w dwóch obszarach. Pierwszy to sama rekrutacja. Większość autystów nie przechodzi rekrutacji ze względu na słabe CV (brak doświadczenia i cech, które są wymagane przez pracodawców, typu komunikatywność, multitasking, praca w stresie i pod presją czasu, praca w zespole). Wielu odpada na rozmowach kwalifikacyjnych, bo mają trudności z zachowaniem się tak, jak oczekuje rekruter. Problem z kontaktem wzrokowym, nieopanowanie stresu, niemożność odpowiedzenia natychmiast na pytanie z powodu wolniejszego przetwarzania informacji przez mózg lub zaskoczenia, bo trudno przewidzieć przebieg rozmowy – przez to autyści są skreśleni. Inna strona medalu to obawy autystów związane z samym aplikowaniem na ofertę, wynikające z braku konkretnych informacji w ofertach. Jak mam się zainteresować ofertą, kiedy nie ma podanego czasu pracy, wymienionych obowiązków, adresu firmy czy płacy? 

Drugi obszar trudności na rynku pracy, to same warunki pracy. Zakłady i stanowiska nie są dostosowane do potrzeb autystów. Do tego wiele osób narzeka na kontakt z ludźmi i nie chodzi tu nawet o samych klientów. Chodzi o współpracowników. Byłam po studiach na stażu i pracowniczki w firmie bez przerwy tylko do siebie latały i plotkowały. Ciągle ktoś przychodził do naszego pokoju. Ciągle gadanie i hałas. Trudno było się skupić na pracy. One mało co robiły w pracy, a potem zabierały robotę do domu. Ja tego totalnie nie rozumiem. Do pracy idzie się pracować, a w domu odpoczywa. Ludzie narzekają na brak work-life balance, a zamiast pracować w pracy, zabierają pracę do domu. Dla mnie to chore. Wiele osób autystycznych w grupach na Facebooku narzeka właśnie na ludzi w pracy.

Inna kwestia to traktowanie przez współpracowników, którzy widzą inność, czy traktowanie przez szefa. Do tego fatalne warunki sensoryczne i zmuszenie do multitaskingu, telefonów, spotkań, negocjacji, zastępowania innych, pracy w zespole, nieprzewidywalność każdego dnia, itd. W rezultacie wielu autystów, którym udaje się przebrnąć rekrutację i dostać pracę, po prostu w niej nie wytrzymuje. Są wykończeni fizycznie i psychicznie. A jeśli nawet wytrzymują, to szef żegna ich po okresie próbnym albo nie przedłuża umowy po upływie jej okresu. W ten sposób autysta nie ma doświadczenia, ma słabą historię zatrudnienia i o nową pracę jeszcze trudniej. Z kolei utrata pracy, do której człowiek zdąża się przyzwyczaić i wypracować codzienną rutynę, rujnuje to wszystko i powoduje poczucie utraty gruntu pod nogami. Sytuację autystów dodatkowo utrudnia obecność AI, którą firmy ochoczo wykorzystują do zastępowania ludzi, niestety często na stanowiskach dobrych dla autystów. 

Jak można poprawić sytuację autystów na rynku pracy?

Autyści mają duże problemy na rynku pracy, a tymczasem wcale dużo nie trzeba, żeby poprawić sytuację. Po pierwsze, potrzebne są zmiany w procesie rekrutacji. Przede wszystkim konkretne oferty ze wszystkimi informacjami, również o dalszym przebiegu rekrutacji. Fajnie by było, gdyby pracodawcy otwarci na przyjmowanie autystów podawali to w ofertach. Zmiany potrzebne są także w kwestii rozmów kwalifikacyjnych. Pracodawcy powinni umożliwiać przeprowadzenie tego etapu rekrutacji w sposób dogodny dla autysty pod względem jego możliwości komunikacyjnych. Np. osoba werbalna powinna mieć wybór między tradycyjną rozmową w firmie, online lub pisemną, gdzie rekruter wysyłałby autyście pytania i autysta odsyłałby odpowiedź. Takie rozwiązanie byłoby znakomite w przypadku ofert pracy zdalnej, którą można wykonywać z każdego miejsca na świecie. Podpisanie umowy na odległość też jest możliwe. Przykre jest to, że trend pracy zdalnej, który pojawił się w czasie pandemii, nie przetrwał, a przecież to mniejsze koszty dla pracodawcy i większe możliwości znalezienia pracowników, bo nie trzeba ograniczać się do szukania lokalnie. Niestety duża w tym rola AI, która niestety łatwo może wykonać prace możliwe do wykonywania zdalnie przez ludzi. Więcej ofert pracy zdalnej i samodzielnej, a nie w zespole, byłoby kolejnym krokiem naprzód dla autystów. 

Kolejna rzecz to dostosowanie miejsc pracy do potrzeb autystów. Zapewnienie spokojnego miejsca pracy, własnego pokoju lub miejsca do wyciszenia oraz zmniejszenie ilości nieprzyjemnych bodźców sprawiłoby, że autystom byłoby łatwiej. Przydałby się też system szkoleń dla firm na temat pracowników w spektrum. Byłoby fajnie, gdyby pracodawcy zachęcali do ujawniania swojej diagnozy, a rozmowa kwalifikacyjna opierała się na poznaniu mocnych stron i potrzeb autysty, a nie była dla autystów nie do przejścia. 

Praca dla autysty – zawodowe piekło i niebo

Osoby autystyczne szukające pracy zastanawiają się często jaka praca byłaby dla nich dobra. Pracodawcom zaś brakuje wiedzy na temat mocnych stron autystów i wolą nas od razu skreślać za słabsze strony. Tymczasem potrafimy naprawdę wiele. Mamy świetną pamięć, analityczne umysły, dużą wiedzę w zakresie zainteresowań. Jesteśmy dobrymi obserwatorami i dostrzegamy szczegóły, na które neurotypowi nie zwracają uwagi. Jesteśmy dokładni, sumienni. Zasady to dla nas świętość, więc zrobimy zawsze wszystko w terminie i tak jak należy. Jesteśmy zazwyczaj wykształceni i samodzielni. 

Trudności mamy w komunikacji z ludźmi, rozmowach przez telefon, nie umiemy w multitasking, ale za to robimy dobrze, dokładnie jedno od początku do końca, a nie wszystko naraz byle jak. Nie umiemy w pracę w grupie, mamy trudności w komunikacji z całą grupą naraz. Mamy też trudności sensoryczne. Przeszkadzać może nam hałas, rażące lub migające światło, zapachy. Niektórzy autyści mogą częściej potrzebować przerw w pracy. Jedni wolą pracować od rana, inni po południu, a nawet w nocy. 

Te mocne strony i trudności pozwalają stworzyć takie ogólne zestawienie zawodów i stanowisk idealnych i najgorszych dla autystów. Takie zawodowe piekło i niebo. Co zaliczymy do piekła? Pracę w hałasie, z mnóstwem ludzi, telefonami, spotkaniami, konferencjami i publicznymi wystąpieniami. Do zawodowego piekła dla autysty zaliczyć można:

  • korporację – biurowiec, kilka osób w pokoju, oszklone ściany, monitoring, wieczne rozmowy, telefony, spotkania, konferencje i dress code. Istne piekło;
  • biuro z innymi osobami w pokoju i szklanymi ścianami, nawet jeśli nie jest to korporacja;
  • duży supermarket/hipermarket – hałas, pretensje klientów, ganianie od kasy, przez półki z towarami, piec z bułkami, mopa i magazyn. Mniejszy sklep to jes
  • pracę w szkole;
  • call center, konsultant, przedstawiciel handlowy, ankieter wydzwaniający i naciągający ludzi na oferty;
  • kierowca taksówki, gdzie pasażerowie zawsze zagadują i rozpraszają;
  • kuriera, bo to praca pod presją czasu, stresująca, żeby dowieźć paczki albo jedzenie na czas, wieczne pretensje od klientów itd.;
  • pracę w restauracji – zapachy, hałas generowany przez klientów, ich pretensje, zapachy kuchenne i stresujące formalności, bo trzeba załatwiać książeczkę sanepidowską itd.;
  • lekarz – we własnym gabinecie to jeszcze, ale w szpitalu to już gorzej. Szczególnie chirurg to nie jest zawód dla autysty. Kontakt z pacjentami, dotykanie ich podczas badań, zabiegi, kontakt z innymi lekarzami. Trochę tego za dużo. Szczególnie dentysta nie jest zawodem dla autysty;
  • weterynarz – o ile praca ze zwierzętami dla autystów jest idealna, o tyle absolutnie nie weterynarz. Stres, presja czasu, koszmarne przypadki, codzienne oglądanie pokrzywdzonych przez ludzi zwierząt, stykanie się z bezdusznością właścicieli, pretensjami. Nie do zniesienia. Nawet neurotypowi źle znoszą tę pracę. Weterynarze są jedną z najczęstszych grup z problemami psychicznymi i samobójstwami;

– prawnik – zawód z bardzo dużym kontaktem z klientami, bardzo odpowiedzialny i niekomfortowy zwłaszcza w przypadku pracy w sądzie i udziału w rozprawach. A już na pewno dla autysty nie jest komornik;

– praca w ubezpieczeniach – to nie tylko podpisywanie umów z klientami, ale także odszkodowania, a tutaj jest się między młotem a kowadłem. Szef każe zrobić wszystko, by odszkodowania nie wypłacić albo jak najmniej, a jak odmówisz klientowi, to robisz sobie wroga;