Dokarmianie ptaków

Nastała dość sroga, jak na nasz współczesny klimat, zima. W dzień poniżej 0, w nocy temperatury spadają do -10 i jeszcze niżej. Zwierzęta nie są do tego przyzwyczajone i nie rozumieją, dlaczego jest tak zimno, dlaczego spadł śnieg i dlaczego trudno znaleźć jedzenie. Dlatego warto pomagać i dokarmiać, szczególnie ptaki. W ich przypadku chęci nam nie brakuje, ale często nie robimy tego dobrze. Ptaki tylko na tym cierpią, a my narażamy się na dodatkowe nieprzyjemne rzeczy. Dokarmianie ptaków jest ważne, ale trzeba robić to z głową. Czego nie powinniśmy robić?

1. Dokarmiać chlebem, zwłaszcza spleśniałym

Na zdjęciu widzicie karmnik z parku przy moim osiedlu. Niestety to nie jest odosobniony przypadek. Tak jest w wielu miejscach. Lubimy też jeździć nad akweny i dokarmiać kaczki czy łabędzie, rzucając im chleb do wody. Jednak chleb nie jest dobrym pomysłem na dokarmianie ptaków. Jest mało odżywczym zapychaczem, a do tego są różne rodzaje chlebów i w wielu (zwłaszcza z marketów) są dodatki chemiczne, które mogą ptakom zaszkodzić. Kolejna kwestia to to, co widać na zdjęciu – ludzie potrafią zanosić do karmników pieczywo zapleśniałe. Niestety grzyby pleśniowe także mogą przynieść ptakom więcej szkody, niż pożytku. Mogą im mocno zaszkodzić. Inna kwestia to mróz. Sami często zamrażamy pieczywo. Zamrożone, twarde i zimne jest niejadalne. Sami takiego nie zjemy, tylko najpierw rozmrażamy, a wyrzucamy ptakom chleb, który zamarza na mrozie i dla nich też jest niejadalny, tak jak dla nas. Do tego całe kromki i bułki w całości. Jak małe ptaszki mają to rozdziobać swoimi malutkimi dzióbkami? Nie są w stanie.

Ja rozumiem niechęć do wyrzucania chleba. Sama tego nie lubię, więc robię wszystko, żeby nie musieć wyrzucać. Przede wszystkim kupuję z głową – tyle, ile jestem w stanie zjeść. Poza tym mrożę chleb właśnie. Mrożenie nie tylko przedłuża trwałość. Mrożone pieczywo jest zdrowsze, niż świeże. Mrożenie obniża indeks glikemiczny chleba poprzez zmianę struktury skrobii. Poza tym chleb nie traci żadnych odżywczych właściwości w wyniku mrożenia. Czerstwy chleb też nadaje się do jedzenia dopóki nie pojawi się pleśń. Można go wykorzystać do zrobienia tostów, grzanek z patelni, grzanek do zupy krem, zapiekanek czy kanapek z opiekacza. Nie trzeba czekać aż zacznie pleśnieć i wyrzucać. Nie mówiąc już o stracie pieniędzy. Chleby kosztują dzisiaj od 6 zł wzwyż. Dobre, razowe pieczywo, z ziarnami, kosztuje nawet 8-10 zł za bochenek. Warto o tym pomyśleć, zanim zmarnuje się chleb. Dokarmianie ptaków chlebem, zwłaszcza spleśniałym jest dla nich niebezpieczne. Jak już dopuścimy do pojawienia się pleśni, to mamy pojemniki na odpady bio. Trudno, trzeba przeboleć.

2. Rozrzucać chleba i innego jedzenia byle jak

Dokarmianie ptaków polega na zostawianiu im odpowiedniego jedzenia w karmnikach. Można taki samemu zrobić, ale w miejskich parkach często są zrobione specjalne duże karmniki, gdzie można przynosić jedzenie, co nie znaczy, że można przynosić tony spleśniałego chleba, jak na załączonym obrazku. Niestety nie brakuje osób, które byle jak rozrzucają chleb wokół śmietników, a nawet wyrzucają z balkonów czy okien. Taki chleb też zamarznie albo spleśnieje od wilgoci. Ponadto chleb wyrzucany byle gdzie może zostać zjedzony przez psy podczas spacerów albo przez dzikie koty, co może być dla nich niebezpieczne, jeśli będzie zapleśniały.

Oprócz tego taki byle jak rozrzucony chleb (i inne resztki jedzenia) przyciągają niechcianych gości. Potem narzekamy, że gołębie srają nam na balkony, że jest ich za dużo itd. Jeszcze gorszym problemem są przyciągane takim jedzeniem szczury. Nie chcemy ich i narzekamy na ich obecność, a jednocześnie sami je zapraszamy pozbywając się resztek jedzenia w nieodpowiedni sposób. A szczury to poważny problem. Nasza niechęć do nich powoduje, że wszędzie rozstawiane są pojemniki z trutkami. Atakuję one układ nerwowy szczura, a ten przestaje się czegokolwiek bać i jeszcze bardziej zbliża się do ludzi, nie ucieka. Jest łatwym łupem dla innych zwierząt, zwłaszcza dzikich kotów. Nie wspomnę już o innych nieproszonych gościach, jak dziki, z którymi zdjęcia i filmiki z miast pojawiają się coraz częściej, szczególnie w Krakowie. Wszystkie zwierzęta przyciągamy sami przez bezmyślne dokarmianie ptaków i wyrzucanie jedzenia, którego nie chcemy wyrzucać do śmieci.

3. Dokarmiać słonymi i słodkimi rzeczami

Nie dajemy ptakom żadnych chipsów, paluszków, krakersów ani innych chrupek, a nawet solonych orzechów. Nie dajemy nic solonego. Podobnie ze słodyczami. Może korcić nas, aby dać ptakom jakieś pokruszone, przetrzymane ciastka, zeschnięte ciasto typu babka, drożdżówka czy piernik, ale to nie jest odpowiednie dla ptaków. Przede wszystkim do wypieków używana jest głównie pszenna mąka, a po drugie, do ciast dodawane są różne dodatki, które mogą być niebezpieczne. Nie dajemy ptakom nawet żadnych słodyczy słodzonych słodzikami, zamiast cukru. Jedyna słodka rzecz, która nie zaszkodzi ptakom, to miód.

Jak więc prawidłowo dokarmiać ptaki?

Po pierwsze – zrobić samemu karmnik i powiesić na drzewie albo balkonie. Nie musi to być wcale drewniana budka. Można wykorzystać np. rolki po papierze toaletowym czy foliach spożywczych/aluminiowych, posmarować je miodem i obtoczyć w mieszance smakołyków. Ptakom możemy dawać ziarna zbóż, nasiona, kasze, ryż (kasze i ryże mogą być surowe, ale lepsze są ugotowane), gotowane ziemniaki i warzywa, suszone owoce, orzechy – niesolone ani niesłodzone. Jednak z suszonymi owocami uważajmy – użyjmy ich do mieszanek, w których obtaczamy karmidełka z rolek, a nie do karmników, do których wsypujemy jedzenie luzem. Jeśli damy ptakom np. rodzynki, które najczęściej mamy w domu, ptaki mogą zrzucić je na ziemię. Jeśli znajdzie je i zje jakiś pies, mogą okazać się nawet śmiertelnie trujące. Jeśli nie mamy możliwości zrobić sami karmnika, a mieszkamy blisko parku, zanieśmy jedzenie do parkowego karmnika.

W sklepach można kupić gotowe mieszanki do dokarmiania, a także specjalne kule tłuszczowe. Pamiętajmy, że ptaki są wszystkożerne. Wiosną i latem żywią się robactwem i owadami. Zwłaszcza sikorki są drapieżnikami i dla nich warto wywieszać skórę z boczku lub słoniny albo wspomniane już kule tłuszczowe. Nie dajemy ptakom chleba ani bułek, nawet w kawałkach, tym bardziej zapleśniałych. Ptakom wodnym również. Były już przypadki śmierci łabędzi zapchanych chlebem. Nad wodą, w miejscach bytowania ptaków, często są stawiane specjalne dozowniki karmy. Można pobierać stamtąd smakołyki do karmienia.

Zimą lubimy dokarmiać nie tylko ptaki, ale także inne zwierzęta, które nie przesypiają zimy i zostają z nami. Wśród nich są wiewiórki. W ich przypadku też nie rozrzucajmy jedzenia byle jak. Zostawiajmy w pobliżu dziupli smakołyki takie, jak: orzechy, nasiona czy kukurydza. Można też zostawiać pokrojone jabłka czy winogrona, ale znów należy unikać zostawiania ich na ziemi, aby nie znalazły ich psy. Wiewiórek też nie dokarmiamy przetworzonym jedzeniem, chlebem czy słodyczami. Dokarmianie ptaków i innych zwierząt to przejaw dobrego serca. Jednak nie da się nie zauważyć, że niektórzy wykorzystują sezon na dokarmianie do tego, by pozbywać się nadmiarów przetrzymanego i zapleśniałego pieczywa. Zamiast kupować za dużo i trzymać do spleśnienia, zadbajmy, by to się nie zdarzało, a zwierzętom zanośmy to, co dla nich dobre i zdrowe.

_______________________________________________

Utrzymanie bloga też kosztuje. Jeśli więc podoba Ci się to, co piszę, postaw mi symboliczną kawę, która doda mi energii i bardzo pomoże w rozwoju bloga, który jest moją pracą i pasją. Będę Ci bardzo wdzięczna za docenienie i wsparcie. 🙂 A jeśli chcesz wiedzieć więcej o BuyCoffee, zajrzyj TUTAJ.

Postaw mi kawę na buycoffee.to